piątek, 29 maja 2015

Gdzie się spotkać?

Wiele problemów na linii gospodarze-przychodźcy wynika z lęku. Tego, który odczuwają obie strony.
Gospodarze boją się czy podołają finansowo. Że będą musieli wspierać kogoś całkiem obcego i zależnego. Problemów wynikających ze zderzenia z innymi wartościami.
Przychodźcy chcieliby zachować wierność swojej kulturze (często jest jedynym co mają i co znają). Może ich przerażać zupełnie nowa rzeczywistość i rządzące nią reguły.

Lęk przed obcym nie dotyczy tylko uchodźców. Budzi go każdy kto jest jakoś tam inny: grupy mniejszościowe, niepełnosprawni, chorzy psychicznie.A ze strachu robi się różne głupie rzeczy.
Jeszcze się taki mądry nie narodził, który by ten problem rozwiązał. Rozmaite badania (np. Michała Bilewicza) pokazują, że najlepsze na wrogość wynikającą z lęku jest po prostu poznanie.

A jak, a gdzie? A na przykład : 


  • W teatrze
Wspaniałe rzeczy z imigrantami, uchodźcami, z tematem migracji w tle robi od lat teatr Strefa WolnoSłowa.



Poprzez czasem całkiem zwariowane projekty artystyczne (teraz szykuje się spektakl na rowerach, to dopiero będzie!) działają na rzecz międzykulturowego dialogu, integracji i praw człowieka.
Języka teatru (ale nie tylko) dla opowiedzenia o migrantach i uchodźcach w Polsce używa też projekt Uchodźcy- Przychodźcy.

Najpierw była sztuka, którą na kanwie wywiadów z uchodźcami mieszkającymi w Polsce napisała Iwona Nowacka. Teraz profil projektu na facebooku i blog, służy głównie informowaniu o akcjach dotyczących uchodźców.


Z Romami spotkamy się na spektaklach projektu Spódnica ze wszystkich kwiatów świata.



O inspiracji do stworzeniu projektu, jego autorka Joanna Sarnecka pisze tak: "Panie, gdzie jest moja spódnica ze wszystkich kwiatów świata" - ujęły mnie te słowa z wiersza Papuszy, słowa kobiety wołającej ku minionemu czasowi. Kultura romska, która zawsze wydawała mi się tak bardzo odmienna, daleka, nieczytelna, w jednej chwili stała mi się bliska. Ludzkie doświadczenia bowiem: miłość, tęsknota, ból, samotność - są uniwersalne. Projekt jest próbą opowiedzenia o tym moim odkryciu, o tym spotkaniu, językiem opowieści, tańca, teatru. Mam nadzieję, że efektem będzie przybliżenie ku sobie tych dwóch światów: polskiego i romskiego. " 
Joanna Sarnecka przeprowadziła szereg badań etnograficznych podczas których poszukiwała informacji o romskiej muzyce i tańcu, a także tego jak ta grupa postrzega kobiecość.W efekcie powstały trzy spektakle bajkowe z muzyką na żywo oraz spektakl dla dorosłych "Spódnica ze wszystkich kwiatów świata" inspirowany wierszem Papuszy.


O Teatrze 21 pisałam już nie raz a teraz wspomnę po raz kolejny. Bo jak żaden inny daje nam dziurkę do świata osób z zespołem Downa i Autyzmem. I robi to na najwyższym poziomie artystycznym. Są zapraszani przez teatry w Polsce i na świecie, rozmaite instytucje (np. muzeum Muzeum Historii Żydów Polskich), nagradzani. Edukują i wystawiają kolejne spektakle.

Apropo spotkań z niepełnosprawnymi w teatrze, to Teatr Węgaity też robi takie spektakle od lat i też doskonale. 



  • Przy wspólnym stole 
Motyw spotkania przy wspólnym jedzeniu można znaleźć pod każdą szerokością geograficzną. Więc i my spotkajmy się z "innym":


- Próbując co ma on do zaoferowania, np. korzystając z kateringu Kisz- Misz.




Gotują w nim uchodźczynie z Rwandy, Konga, Iranu, Afganistanu, Czeczeni i z Ujgurskiego Regionu Autonomicznego. Sama nazwa Kisz- Misz oznacza po czeczeńsku rodzynkę. A specjały mają takie, że na wspomnienie leci ślinka...

- Idąc do knajpy, w której swoje potrawy serwują migranci i uchodźcy np.

Do KUCHNI KONFLIKTU


STOŁU POWSZECHNEGO









- Ucząc się jego potraw, np. podczas warsztatów z cyklu Historie Kuchenne


Najpierw do wspólnego stołu zaprosiliśmy Polaków i migrantów, i ci drudzy instruowali pierwszych jak przyrządzić potrawę, której wspomnienie przywieźli ze swojego kraju. Projekt był okazją do wymiany doświadczeń, a także rozmaitych anegdot i osobistych historii związanych z kuchnią, gotowaniem czy świętowaniem. Wszyscy się trochę wzbogaciliśmy, jak składniki w wielokulturowej zupie. 
W nowej edycji zaprosiliśmy uchodźczynie do podstawówek i gimnazjum aby uczyły tam gotować dzieciaki. Przy okazji panie opowiadały swoje historie. Znowu było dużo wzruszeń i wymiany.
Mamy nadzieję, że uda się wystartować z Cygańskimi Historiami. Tym razem na tapecie (a raczej stole) będą potrawy romskie i historie prowadzących Romów.

Więcej przkładów miejsc które przy jedzeniu zapobiegają wkluczeniu TU i TU


- Zapraszając "innego" do swojego domu, np. podczas wydarzenia Czym chata bogata - obiad (nie tylko) polski



Podczas takiego spotkania nieznane sobie wcześniej osoby zasiadają do wspólnego niedzielnego obiadu, który gospodarze przygotowują dla gości we własnym domu. Przestrzeń przy stole, jak zawsze ma być miejscem wzajemnej wymiany, dzielenia się, pytań i odpowiedzi, a spotkanie - początkiem nowej znajomości. Pierwsza tego typu akcja odbyła się w 2004 roku Czechach, pod nazwą Rodina od vedle (Rodzina z sąsiedztwa). Zorganizowało ją stowarzyszenie Slovo 21. Dzięki nim do wielokulturowych stołów zasiadło w Czechach prawie 900 rodzin. Podobne akcje organizowane są (co roku w listopadzie) także w Belgii, Czechach, na Węgrzech, we Włoszech, na Malcie, w Hiszpanii oraz Portugalii a także w Polsce.

- Dając się temu innemu ugościć.

Osoby upośledzone nie wywodzą się z jakiegoś specjalnego kraju, więc nie wytworzyły specyficznej dla siebie kuchni. Ale inaczej odbierają świat i spotkanie z nimi przypomina zderzenie z inną kulturą (pisałam o tym TU). Spotkanie przy wspólnym stole bywa, więc bardzo inspirujące. Sama tego dowiadczyłam przy okazji wizyty w restauracji Down Cafe.



W Polsce podobnym miejscem jest warszawska Kawiarnia Pożyteczna


lub w Poznaniu Dobra Kawiarnia


Nieneurotypowy świat (ciekawe czy faktycznie inny od naszego) można poznać w miejscu prowadzonym przez osoby autystyczne Życie Jest Fajne







  • W bibliotece


Żywa Biblioteka tym różni się od papierowej, że książkami w niej są ludzie. Każdy, kto przychodzi do Żywej Biblioteki, ma możliwość porozmawiania z dowolnie wybraną Książką przez 30 minut. Czytelnik musi się zarejestrować i dostaje kartę biblioteczną, która upoważnia go do wypożyczania. Następnie zapoznaje się z katalogiem dostępnych tytułów Książek - ludzi reprezentujących grupy, z którymi związane są pewne stereotypy, które są nieakceptowane lub wykluczane ze społeczeństwa. Ale tak na prawdę każdy może być książką. Kiedyś podczas spotkania w Żywej Bibliotece czytałam sobie buddystę, po czym rozmowa potoczyła się tak, że on postanowił wypożyczyć mnie.

Autorami pomysłu Żywej Biblioteki byli młodzi ludzie z organizacji "Stop Przemocy" z Danii. W 2000 roku po raz pierwszy zorganizowali Żywą Bibliotekę. W ciągu 15 lat metoda rozprzestrzeniła się i jest realizowana w ponad 70 krajach na świecie. W Polsce Żywe Biblioteki od czerwca 2014 roku skupione są w sieci Żywa Biblioteka Polska, która jest koordynowana przez Stowarzyszenie Diversja. 

Fajnie by było aby do takiej biblioteki trafił każdy uczeń podstawówki.

  • Na boisku 



- Grając w Etnolidze. Zasady są proste: tartuje 12-16 drużyn, które mierzą się w systemie „każdy z każdym”. Nie ma zespołu, którego nie reprezentowałoby co najmniej 3 mężczyzn i 3 kobiety oraz zawodnicy przynajmniej 3 narodowości. Każda drużyna jest gospodarzem jednej kolejki spotkań – przygotowuje oprawę, prezentację zespołu i poczęstunek. Wszystkie mecze rozgrywane są na boisku w II Ogrodzie Jordanowskim, przy ul. Bytnara 15a w Warszawie. Na placu gry rywalizują drużyny 6-osobowe (kadra każdego zespołu powinna liczyć nie więcej niż 16 osób), które walczą o punkty podczas 40-minutowych spotkań. Fundacja dla Wolności zapewnia profesjonalną obsługę sędziowską, medyczną i techniczną. Udział jest bezpłatny, a organizator refunduje koszty prezentacji. Dzięki temu jedyne o co muszą zatroszczyć się gracze to dobra forma.

- Kibicując niepełnosprawnym sportowcom.



Bo na paraolimpiadach też jest sport, który też budzi emocje. A Polska ma być z kogo dumna. A wszystkich, którzy uważają, że fajnie by było aby paraolimpiady transmitowała TVP zapraszam TU.
----
Być może kogoś zdziwi, lub nawet oburzy, że zestawiam ze sobą projekty działające z tak różnorodnymi grupami. Co mają uchodźcy do niepełnosprawnych? Ano i ci i ci jakoś się różnią i bywają krzywdzeni przez stereotypy.


Zależało mi by na tej liście znalazły się akcje na najwyższym poziomie. Takie które nie wymagają pochylenia się, tylko pokazują potencjał, i które pomagają zniwelować lęk przed "innym".

środa, 20 maja 2015

Naczynia połączone

Istnieją rozmaite soczewki, przez które patrzy się na świat. 
Jedna to taka, że "każdy powinien troszczyć się o siebie"."Nie mamy, nie damy. Niech wracają do siebie. A tak w ogóle to mamy samotne matki, chore dzieci i rodaków na Syberii".
I pewnie to prawda. Ale smutno mi kiedy to czytam i współczuję tym, którzy tak mówią.



                                            
  • Bo taka wizja wymazuje zasadę wzajemności. A bez niej ciężko o poczucie bezpieczeństwa. 
Dziś my pomożemy Tobie, Ty mi jutro. Albo pomogliśmy wczoraj. Za czasów armii Andersa to Polacy byli uchodźcami - na Bliskim i Środkowym Wschodzie, w Indiach, Afryce, Meksyku i Nowej Zelandii. 
  • Bo ten kto nie może się dzielić z innymi sam ma najwyraźniej bardzo mało. Stoi za tym mocne przekonanie o własnej słabości. 
Sukcesy w pomocy potrzebującym budują prestiż kraju. Chciałabym aby nasz kraj budził szacunek.  Niechętni migrantom atakują takie argumenty tekstami w stylu: "Taa, żeby nas szanowali musimy dać opór napływowi bla bla...". Ale nawet najbardziej ksenofobiczne osoby nie chcą aby ich kraj kojarzył się z rasizmem i nietolerancją. Burzą się za sformułowania typu "polskie obozy zagłady", wypierają sprawę powojennych pogromów czy Jedwabnego.

fot. Tomek Stranc
  • Bo nie za bardzo znają realia a niewiedza jest powodem do współczucia
Skarb państwa to nie jest skarbiec Sknerusa McKwacza. Politycy nie taplają się w nim każdego ranka, rozważając komu dać, komu nie dać. To znaczy budżet przeznaczony na samotne matki nie trafi nagle, z powodu kaprysu polityka do rąk pazernych uchodźców z Afryki.
Przyjęcie lub nie przyjęcie uchodźców nie jest sprawą łaski, widzimisię czy wielkoduszności. Jest regulowany przez międzynarodową Konwencję do spraw uchodźców. Polityka zagraniczna opiera się na zależnościach i opiniach. Nie jesteśmy samotną wyspą i nigdy nie będziemy. Zaczerpywaliśmy od Unii gigantyczne fundusze na rozwój rozmaitych dziedzin. Teraz przyszła pora by włączyć się we wspólne zmierzenie z problemem migracji i pomocy uchodźcom. Piszę problemem bo wielokulturowość i pomoc humanitarna jest wyzwaniem. Nie będzie łatwo ale nie możemy chować głowy w piasek, bo to się po prostu dzieje. 
  • Bo jeśli znieczulimy się na fakt, że ktoś ot tak ginie to z czasem możemy znieczulić się na wszystko.
  •  Bo przez te słowa przebija ogrom lęku i frustracji.



Z każdą literą bardziej się frustruję i coraz bardziej mi smutno. 

Ale istnieje też inna soczewka.
  • Można spojrzeć na świat jak na naczynia połączone. 
Poeta ujął by to tak: Trzepot skrzydeł motyla  w Ohio, może po trzech dniach spowodować w  burzę piaskową Teksasie

Hinduiści i buddyści nazwali by to wędrującą karmą.
Amerykański psycholog Stanley Miligram opisał to w swojej teorii „sześciu stopni oddalenia” („6 Friends Theory”). W swoich badaniach dowiódł on, że każde dwie osoby na Ziemi łączy około sześć podań ręki. 
Aby sprawdzać to twierdzenie Milgram poprosił kilkaset losowo wybranych osób w Nebrasce i Kansas, prosząc by przekazali swój list do jego przyjaciela. Ponieważ nie znali tej osoby, przekazywali ów list komuś, kto ich zdaniem mógł być bliższy tej osobie. Większość listów Milgrama dotarła do jego przyjaciela po średnio sześciokrotnym przekazaniu kolejnym osobom.
Przekazujemy sobie nie tylko listy ale i emocje, przekonania, pomysły.
Od każdej osoby, która zginęła na morzu dzieli nas tylko sześć innych osób.

Wzajemny wpływ ludzi na ludzi nie dotyczy tylko uchodźców. Jeżeli rodzice niepełnosprawnych dzieci dostaną wsparcie, to wielu będzie mogło wrócić do pracy. Jeżeli niepełnosprawni będą mieli udogodnienia też będą mogli działać dla wspólnego dobra. I tak dalej i dalej. Akurat mniejszości i niepełnosprawni to dwie najbliższe mi grupy, dlatego o nich piszę.
Acha, a sprawienie aby tak było nie jest rolą jakiś mitycznych polityków. Każdy kształtuje świat obok siebie, i może zmieniać jakiś odcinek rzeczywistości. Jakim sposobem i o tych co tak robią, choć teoretycznie mają bardzo mało, napiszę następnym razem, Bo teraz wzywa mnie mój kawałek świata do zmiany (pieluchy) :)

Jeszcze ksiądz Twardowski na koniec:

Sprawiedliwość

Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka
gdyby wszyscy byli silni jak konie
gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości
gdyby każdy miał to samo
nikt nikomu nie byłby potrzebny

Dziękuję Ci że sprawiedliwość Twoja jest nierównością
to co mam i to czego nie mam
nawet to czego nie mam komu dać
zawsze jest komuś potrzebne
jest noc żeby był dzień
ciemno żeby świeciła gwiazda
jest ostatnie spotkanie i rozłąka pierwsza
modlimy się bo inni się nie modlą
wierzymy bo inni nie wierzą
umieramy za tych co nie chcą umierać
kochamy bo innym serce wychłodło
list przybliża bo inny oddala
nierówni potrzebują siebie
im najłatwiej zrozumieć że każdy jest dla wszystkich
i odczytywać całość

czwartek, 14 maja 2015

Filmy o Cyganach

Były książki to teraz kolejna muza.
Film to chyba najefektywniejszy z środków przekazu, do łamania stereotypów i wzniecania zainteresowania obcą kulturą. Mniej wymagający niż książka. Dostępniejszy od teatru. W porównaniu z muzyką, zdjęciem czy obrazem może więcej przemycić. Szczytem marzeń byłby serial o Romach. Taki cygański Klan. 
Na telenowelę się chyba póki co nie zanosi ale jest na prawdę dużo fajnych filmów.


  • Spotkałem nawet szczęśliwych Cyganów reż. Aleksandar Petrović (1967)
 
Reżyser początkowo zamierzał nakręcić o Cyganach film dokumentalny. Starał się poznać tę społeczność i wniknąć w jej życie. Aby to osiągnąć odbył wiele wędrówek do romskich osad. Zawarł w nich najróżniejsze znajomości a nawet przyjaźnie. Koniec końców zrealizował poetycki i zmysłowy film fabularny. 
W dużym skrócie- Mirta i Bora zajmują się handlem gęsim pierzem i zaciekle rywalizują o klientów. Kiedy Bora, postanawia poślubić pasierbicę swojego konkurenta, akcja się zagęszcza...
 

  • Tabor wędruje do nieba reż. Emil Loteanu (1976)

Szczypta kiczu, dużo romantycznych wyobrażeń, świetna muzyka, wysmakowane (chwilami przeestetyzowane) kadry... I mamy film, który polecają wszyscy znani mi Cyganie z Mołdawii. "To taka cała prawda o nas. Taki śmiech przez łzy" - powiedziała babcia Marija. 
Bardzo ogólnie streszczając fabułę, jest to kilka przeplatających się historii o mniej lub bardziej szczęśliwej miłości - buntowniczej Rady, przystojnego koniokrada Zobara, złotowłosej Juliszki i szlachcica Siladi. Miłości okrutne i szalone a w tle  życie cygańskiego taboru i zwyczaje Besarabii w drugiej połowie XIX wieku.


  • Czas Cyganów reż Emir Kusturica  (1988)
Na poły baśniowy, na poły robiony z etnograficzną precyzją; romscy nieprofesjonalni aktorzy, cygański język, charakterystyczna muzyka. Zdecydowanie bardziej realistyczny niż pozostałe filmy tego reżysera. Mimo wszystko Kusturica nie byłby sobą gdyby nie wplótł trochę magii: jawa przeplata się ze snem, to co wzniosłe z ohydą i prostotą. Tragikomiczny klimat sugeruje już oryginalny tytuł filmu: "Powieszony dom", który rzeczywiście zawisa w powietrzu w jednej z najbardziej spektakularnych scen. 
Głównym bohaterem jest tu młody Rom Perhana. Mimo zdolności telekinetycznych chłopak nie może znaleźć pracy. Pieniądze są mu bardzo potrzebne- musi opłacić operację chorej siostrze. Chciałby też poprosić o rękę piękną Azrę. W poszukiwaniu zarobku wyjeżdża więc do Włoch. Na miejscu okazuje się, że obiecana praca to głównie na kradzieże i stręczycielstwo. 


Diabły, diabły reż. Dorota Kędzierzawska (1991)
Jak to u Kędzierzawskiej- film przede wszystkim o dojrzewaniu. Zestawienie społeczności Cyganów i Polaków daje pretekst by powiedzieć też o lęku przed obcością.
Historię oglądamy oczami 13-letniej Małej. Do miejscowości, w której mieszka przybywa cygański tabor. Dziewczynka zaprzyjaźnia się (a, że wiek wczesno-nastoletni to i przyjaźń słodko-cytrynowa) z cygańskim chłopcem. Konserwatywne poglądy i strach mieszkańców miasteczka nie pozwalają jednak przełamać barier kulturowych. W powietrzu wisi tragedia.



  • Gadjo Dilo reż Tony Gatlif (1997)
Zdaniem wielu osób, których wiedzę o Cyganach cenię, Gadjo Dilo to najlepszy film o tym narodzie jaki kiedykolwiek powstał.
"Dużo jest dobrych filmów ale Tonemu Gatlifowi udało się oddać cygańską duszę". Jeśli masz dość bajek, uciekających gęsi i  jaskrawych kolorów to sięgnij po ten film. Gatlif przedstawia Romów trochę bardziej chropowato ale i nie tylko przez pryzmat problemów społecznych. 
Stephan, młody i wyrafinowany Francuz podróżuje po Rumunii szukając mało znanej pieśniarki. Pewnej nocy podczas śnieżnej zamieci dociera do wyludnionej wsi. Spotyka tam starego Cygana Izydora. Ów zaprasza go do swego domu w romskiej osadzie. Po początkowej niechęci mieszkańców, przybysz staje się ulubieńcem całej wioski i zaprzyjaźnia z fascynującą  Sabine. 



  •  Gypsy Magic reż.Stole Popov (1997 na Filmwebie jest błąd jakoby 2007)

Jeden z nielicznych filmów o Romach, w którym pada odwołanie się do indyjskich korzeni.
Akcja rozgrywa się w cygańskiej osadzie w Macedonii, a bohaterami są Taip i Remzija oraz ich szóstka dzieci. By zdobyć środki na utrzymanie handlują starociami, znalezionymi na miejskim wysypisku. Nędza, w której żyją nie przeszkadza marzyć Taipowi o Indiach - mitycznej praojczyźnie wszystkich Romów. Przypadkowe spotkanie z dr Ridzu, Hindusem z sił międzynarodowych stacjonujących w Macedonii, powoduje, że przychodzi mu do głowy pomysł, jak zdobyć naprawdę duże pieniądze. Chciałby kupić za nie konia, na którym cała rodzina pojedzie do Indii, oraz metalowe łóżko- marzenie Remziji. Dr Ridzu podpisuje akty zgonu całej rodziny, dzięki którym Taip ma otrzymać pieniądze z ubezpieczenia.


  • "Czarny kot Biały Kot" reż. Emir Kuturica (1998) 


Od tego filmu zaczęła się moja fascynacja Cyganami. Kto chce się burzyć niech się burzy, że to bajka, że za dużo tu kolorów i naiwności... Ale to taki film, który powinno się puszczać na oddziałach leczenia depresji. Nie zdziwiłabym się gdyby były już jakieś doniesienia amerykańskich psychiatrów, że ilość koloru żółtego w tym filmie znacząco podnosi ilość endorfin i serotoniny.
Mamy tu całą plejadę postaci, na pierwszy rzut oka mocno stereotypowych: drobny rzezimieszek Matko Destanov, jego 17 letni niezbyt lotny acz urokliwy z syn Zarije, gangster i narkoman Dadane... A jedak wszyscy przedstawieni są tak, że nie sposób ich nie polubić. I nagle bardzo, bardzo pragniemy znaleźć się na Bałkanach. Najlepiej na pospiesznie zaaranżowanym, cygańskim weselu. Akcja filmu nas na takie wesele prowadzi bo biedak Zarije zostaje - w ramach uiszczenia długu ojca- wydany za siostrę gangstera, karliczkę Afrodytę. Ale serce nie sługa - pan młody od dawna kocha się w krnąbrnej Idzie. A i Afrodyta czeka na swojego księcia z bajki.


  • Księga rekordów Szutki  reż. Aleksandar Manic (2005)
"Komedia dokumentalna"- hasło na plakacie jest chyba jednak małym nadużyciem. "Księga rekordów..."jest stylizowana na dokument ale nim ( w ścisłym tego słowa znaczeniu) nie jest. Myślę, że warto to zaznaczyć bo niezorientowani po obejrzeniu mogliby uznać mieszkańców Szutki za totalnych wariatów. Albo się w nich totalnie zakochać (jak już chcemy być tacy totalni).
Szutka to gmina w Macedonii w której urzędowym językiem (na równi z macedońskim) jest romski. A to dlatego, że aż prawie 77% ludności stanowią Cyganie. Szutka to również miasto najróżniejszych rekordów. Marzeniem każdego mieszkańca jest bycie najlepszym na świecie w wybranej dziedzinie Jak w kalejdoskopie pojawiają się kolejne barwne charaktery: tropiciel wampirów, derwisz, który wie, jak się zdematerializować i przenieść prosto do Ameryki; autor wielkiego romskiego słownika, znachorzy, zbieracze tureckich piosenek, superpodrywacz. 
Bardzo śmieszne i bardzo wzruszające. Tylko bitych koni żal.


  • Gucza pojedynek na trąbki reż. Dušan Milić (2006)


Romeo i Julia po cygańsku. Wdzięczne, lekkie i tradycyjnie dużo dobrej muzyki.
Gucza to najsłynniejszy na świecie festiwal gry na trąbce. Powiadają, że kiedy tam zagrasz, stajesz się mężczyzną. Podczas niezapomnianych pojedynków trębaczy, muzyka staje się orężem w walce o honor i sławę. Tym razem w pojedynku chodzi też o uczucie. Młody Cygan Romeo zakochał się z wzajemnością w ślicznej Serbce Juliannie. Problem w tym, że ojciec dziewczyny jest niechętny Romom. Obiecuje jednak nie sprzeciwiać się młodym o ile Romeo pokona w grze najsłynniejszego trębacza w Serbii.


  • Gadzio reż. Kryspin Pluta (2007)
Krótki metraż zrealizowany w Mistrzowskiej Szkoły Reżyserii Filmowej Wajdy. Spotkanie młodego Roma i Ślązaka w podeszłym wieku przeradza się w przyjaźń. Chłopak jest hiphopowcem, dziadek przygrywa na gitarze stare, sielankowe piosenki. Razem wędrują po ulicach Katowic. Zderzenie dwóch obcych sobie światów przynosi fascynujące efekty. Rodzą się pytania: co to znaczy być Romem, Ślązakiem, Polakiem.

  •  Mao Ce Dun reż. Besnik Bisha (2007)
Mamy lata 70. XX wieku, Albanię pod rządami Envera Hodży. W małym mieście zostaje osiedlona przymusowo grupa Romów. Spokojne życie tej społeczności zakłócają narodziny dziecka w rodzinie Cygana Hekurana. Syn jest dziewiątym dzieckiem w pewnej rodzinie. Aby przyniósł szczęście całej społeczności, jego ojciec postanawia nadać mu imię Mao Zedonga. Uzyskuje na to zgodę ze strony ambasady chińskiej, do której napisał list w tej sprawie. Lokalne władze partyjne mają więc nie lada kłopot – jak zachować się w zaistniałej sytuacji; pozostać w zgodzie z oficjalną linią partii i nie narazić się zaprzyjaźnionym Chinom.


  • Opowieści taboru cygańskiego reż. Jasmine Dellal (2007)
Kiedy zapytać kogoś niezorientowanego o cygańską muzykę to pewnie zacznie nucić "ore-ore", powie, że wkurzają go grajkowie w tramwajach albo od biedy napomknie coś o Gypsy King. A przecież cygańska muzyka jest taaaka bogata! Począwszy od emocjonalnego flamenco, poprzez tęskne dźwięki rumuńskich skrzypiec, oryginalny sposób grania na gitarze w wykonaniu Django Reinhardta, orientalne brzmienia pieśni Cyganów z poza Europy, aż po energetyczną bałkańską orkiestrę dętą. Starałam się to trochę przedstawić TU a Jasmine Dellal pokazała owe bogactwo w swoim filmie.  Dokument muzyczny to także pretekst do opowiedzenia historii z różnych stron świata: Rumuni, Macedonii, Indii... Autorka wchodzi z muzykami za kulisy, pokazuje jak błędne i płytkie są nasze stereotypy. Bo Cyganie wiodą równie różnorodne życia jak muzyka, którą grają. Tak na prawdę, to przede wszystkim ona łączy bohaterów filmu: muzyka, która wpływa na ich życie. Jest jego sensem i radością.



Cygan reż. Martin Šulík (2011) 

Mieliśmy (w przypadku Guczy) cygańskiego Romea i Julię to teraz cygański Hamlet. W biednej romskiej wiosce mieszka czternastoletni Adam. Kiedy ginie jego ojciec, matka ponownie wychodzi za mąż, za stryja. Ojczym prowadzi podejrzane interesy i zajmuje się lichwą. Chce chłopakowi zaimponować a jednocześnie bywa okrutny. Samotność i porywczy temperament nastolatka, sprawiają, że wpada w kłopoty. Na szczęście zaczyna go odwiedzać duch zmarłego ojca. Ten wspiera chłopaka, ale i daje mu zadanie rozwiązania tajemnicy jego śmierci.
Bardzo ładny film o dojrzewaniu, walce o duszę i społeczności słowackich Romów.


 
Papusza reż. Joanna Kos-Krauze Krzysztof Krauze (2013)


Żaden inny polski film nie zrobił tyle dobrego dla Cyganów co Papusza. Krauzowie przedstawili dramat przymusowego osiedlania z szacunkiem i sympatią dla swoich bohaterów. Poprzez wysmakowane zdjęcia i muzykę dali wybrzmieć tragizmowi całej historii.
Jak dla mnie za mało w tym filmie samej Papuszy. Pewnie miałam wyjątkowe oczekiwania bo historię romskiej poetki przeżywam od dwudziestu lat, odkąd po raz pierwszy zetknęłam się z jej wierszami. Po opisanie jej relacji z Ficowskim, mogliby się ustawić w kolejce i Szekspir i Dostojewski (gdyby żyli). Kiedy usłyszałam, że Krauzowie kręcą o Papuszy film cieszyłam się tak, jak gdybym miała szansę ją poznać. Krauzowie, którzy tak poruszająco przedstawili przyjaźń Nikifora i Mariana Włosińskiego... Tymczasem wyszedł (w moim odczuciu) film o temperaturze etnograficznej dokumentacji. Wydaje mi się, że z tej historii można by wycisnąć więcej. O wyobcowaniu, sztuce, przyjaźni... Nie mniej pozycja obowiązkowa. 


  • Senada reż. Danis Tanović (2013)
Macie dość bajek i słodyczy? To obejrzyjcie Senadę. Bez energetycznej muzyki, bez mocnych kolorów. Jest za to wykluczenie ze względu na ubóstwo i wierna, głęboka miłość. Na dodatek dramaty nie są wymysłem scenarzysty. Wydarzyły się na prawdę i odgrywają je osoby, które go przeżyły.
Nazif zarabia jako zbieracz złomu. Jego ciężarna żona Senada zajmuje się domem i dziećmi. Żyją bardzo skromnie. Kiedy okazuje się, że dziecko, które kobieta nosi jest martwe jadą do szpitala. Niezbędna jest operacja ale ponieważ nie mają ubezpieczenia, muszą zapłacić olbrzymią -jak na ich sytuację- kwotę. Nazif robi wszystko aby, zdobyć pieniądze. Jednak nikt nie chce im pomóc.



  • Królowa ciszy reż. Agnieszka Zwiefka (2014)
Film o tym co najbliżej, tu i teraz. O Denisie – roztańczonej, choć niesłyszącej  małej Romce z nielegalnego obozowiska pod Wrocławiem.
Kiedy dorośli członkowie jej społeczności zmagają się z biedą, wykluczeniem i przeciwnościami losu, Denisa ma swoje własne Bollywood.  Agnieszka Zwiefka nie nakręciła kolejnego dokumentu o biednym dziecku tylko film o radości życia i swoim własnym świecie "w środku". A ten może być piękny nawet gdy rzeczywistość na zewnątrz jest ponura. O czym przekonałam się - pracując z najróżniejszymi dzieciakami- nie raz. 

niedziela, 10 maja 2015

I ostatnia meksykańska migawka... Zapatyści

Jak było u Zapatystów? A tak:


Tutaj kilka zdjęć... 

mgła, prawa dla kobiet i ni żywego ducha

dzieci Zapatystów, też chodzą do szkoły. A ta szkoła wygląda tak:
Zapatysta style

Obrazek w klasie 

A pełną relację możecie przeczytać na naszym kochanym Peronie4.

wtorek, 5 maja 2015

Solidarni

Na najpiękniejszym blogu o rodzicielstwie ever, czyli na Endorfinkach przeczytałam kiedyś takie słowa: "(...)Istnieje taka piękna alegoria rodzicielstwa - rodzice są łukiem, z którego wystrzeliwuje strzała - dziecko. Bo mamy dziecku pomóc wystartować, nadać właściwy kierunek, siłę i tor lotu, ale polecieć w życie ma już samo. W przypadku dzieci niepełnosprawnych teoretycznie powinno być tak samo, ale niektóre dzieci polecieć samodzielnie nie mogą. I wtedy rodzic z łuku przemienia się w orła (lub gołębia, lub bociana, lub inne pierzaste stworzenie) i niesie tę swoją strzałę - pociechę ze sobą. Żeby był lot, ale pod skrzydłami(...)".
Wcale nie o tym miałam teraz pisać. Ale wczoraj wieczorem zobaczyłam, że pod sejmem będzie protest i stwierdziłam, że...
Mam na prawdę wielkie szczęście, że mój synek jest zdrowy ale żadna w tym moja zasługa. Poza tym jest to bardzo kruche.
A także...
Każde dziecko może być powodem do dumy i olbrzymiej radości. Fakt, że z łuku zamieniasz się w orła nieco zmienia charakter tego rodzicielstwa. Dochodzą problemy związane z samą niepełnosprawnością, poczucie wyobcowania ze społeczeństwa i brak pomocy ze strony państwa. Prawie połowę życia pracuję z dziećmi z zaburzeniami rozwoju i widzę jak ich rodzice wyrzucani są (z różnych przyczyn) poza nawias. Jak czują się osamotnieni. 
Fajnie by było gdyby rodzice w ogóle się wspierali. Bo do wychowania dziecka potrzebna jest cała wioska. Mam wrażenie, że powoli zmierzamy w tym kierunku. Powstają różne kolektywy, dzielenie się ubrankami, wiedzą, banki czasu... Z rodzicami dzieci niepełnosprawnych jest trudniej, bo ludzie nie wiedzą co i jak.
Wydaje mi się, jednak, że każdy może pomoc. 

Oto kilka pomysłów:

1.Przyjdź na protest
Postój z rodzicami i pokaż, że rozumiesz ich postulaty. Im więcej osób tym lepiej.
Ja dziś stałam z Rochem i odbyłam kilka najciekawszych rozmów tego roku.
Nie każdy ma czas by spędzić dzień na proteście, więc można się też po prostu dopisać do petycji.

2. Rozejrzyj się czy obok nie ma rodziców takiego dziecka. Rodzice zdrowych dzieci często padają na twarz ale nie są dodatkowo rehabilitantami, adwokatami, terapeutami... Czasem wystarczy ugotowanie obiadu czy pomoc przy zakupach. Najlepiej jednak po prostu zaprosić takich rodziców na ciasto i wprost zapytać czy można jakoś pomóc.

3. Porozmawiaj ze swoim zdrowym dzieckiem o niepełnosprawności. Wytłumacz w prosty sposób na czym niepełnosprawność polega i, że nie ma powodów aby się jej bać.

Pomocą w takiej rozmowie mogą być książki, np.


"Kosmita" Roksany Jędrzejewskiej Wróbel - o autyzmie



"Mój młodszy brat" Moniki Krajewskiej- o zespole Downa




 "Niezwykłe kolorowanki" Fundacji Verba - dotyczące różnych niepełnosprawności



Bajki Latającego Kufra Dagny Ślepowrońskiej i- w których bohaterami są bardzo rozmaite dzieci




"Jedno oko na Maroko" Tomasza Kwaśniewskiego i Anny Bedyńskiej- zbiór wywiadów z osobami, na które dzieci zwracają uwagę: z osobą na wózku, niewidomą oraz zdrowymi ale wyróżniającymi się z całkiem innych powodów jak np. tusza czy tatuaże.


Już wkrótce wydana zostanie książka 
"Duże sprawy w małych głowach" Agnieszki Kossowskiej i Moniki Laszczyńskiej  - jakby stworzona na taką okazję, wprost opisująca niepełnosprawność i związane z nią sprawy jak np. język migowy czy alfabet Braila.


Dla trochę starszych dzieci
"Dziwny przypadek psa nocną porą" - Marka Haddona

A dla całkiem dużych
 
"Inne, ale nie gorsze, o dzieciach z autyzmem opowiadają rodzice" Grzegorza Zalewskiego to to siedem rozmów z  rodzicami blogerami, którzy opisują swoje życie z autyzmem.

Istnieje też wiele książek i baśni, w których niepełnosprawność nie jest głównym wątkiem, lub pojawia się metaforycznie, lub jest kwestią do interpretacji, jak:
"Tajemniczy Ogród" Frances Hodgson Burnett
"Jasio jerzyk" Bracia Grimm
"Brzydkie kaczątko" J. H. Andersen
"Muminki" Tove Janson (rzecz jasna chodzi o Bukę)

Inną punktem wyjścia do takiej rozmowy może być zrobienie kartek dla dzieci z Marzycielskiej Poczty lub przyłączenie się do działań Niewidzialnych Dzieci (w ramach tego projektu autystyczne dzieci bawią się, najfajniej jak się da,  w przestrzeni publicznej). 

Można też pójść na spektakl teatru 21 czy odwiedzić w Łodzi prowadzoną przez głuchych pizzerię Dwie Dłonie.

A jak będziecie w Stambule koniecznie odwiedźcie Down Cafe!


Założyłam też fanpage Solidarni z rodzicami dzieci niepełnosprawnych (wiem, że to strasznie pompatycznie brzmi ale przynajmniej wiadomo o co chodzi). Będę tam wrzucała info o pomysłach (nie tylko moich) jak wesprzeć rodziców, jak uwrażliwiać swoje dzieci, o fajnych akcjach integracyjnych i edukacyjnych.

A już od września rusza nasz teatrzyk cieni o autyzmie, depresji i innych stanach gdy emocje działają inaczej!

niedziela, 3 maja 2015

Recyklingowa Akademia

foto ze strony Krokotak

Spotykamy się co piątek o 16.00 w parku obok pl. Wilsona aby robić zabawki
Ze śmieci. 
Uczymy się od mistrza w temacie czyli Ardwina Gupty 
Na najbliższym spotkaniu w planie portfeliki z kartonów po sokach oraz zabawki z pudełek po zapałkach. Oprócz nożyczek przydadzą się również takie rzeczy jak: rzep, zszywacz, igła z nitką, gumki recepturki, linijka, kątomierz, taśma kljąca, cyrkiel (do portfeli) oraz spinacze do papieru, sznurek, plastikowe koraliki, przybory do rysowania (do zabawek z pudełek)


Info o tym co brać na poszczególne spotkania będzie można znaleźć TU