niedziela, 2 grudnia 2012

Pogrzeb po cygańsku

Gdzie na noce przepada Denisek ?
Całą noc nasza gospodyni pomstowała na syna: ''Gdzie on się podział ? Z kolegami łazi zamiast mi pomóc...'' Nad ranem oznajmiła rozradowana: ''Denisek wrócił dopiero o 4.00 nad ranem, bo był na pogrzebie. Nie budźcie go.'' '' Na pogrzebie w nocy?''. Ano tak. A dokładniej nie na pogrzebie tylko na pożegnaniu, poprzedzającym samą uroczystość pochowania zwłok. Kiedy umrze Cygan, jego bliscy i dalecy, a także całkiem nieznajomi, spotykają się przez kilka dni przed pogrzebem, by od zmierzchu do świtu wspominać, śpiewać, jeść i pić w cieple ogniska.


Są różne wersje gdzie, w czasie naszych śpiewów znajdowało się ciało nieboszczyka. Jedna - tą ,którą otrzymała Kasia (bo oczywiście następnej nocy udałyśmy się wraz z Deniskiem), była taka, że leżał w domu, obok którego paliło się ognisko. Według tej, którą podzielono się ze mną, zmarły leżał w chłodni. Niestety dopiero później skonfrontowałyśmy uzyskane informacje i nie weszłyśmy do domu aby naocznie stwierdzić -ani nie dopytałyśmy większej ilości osób. Czuwaniu towarzyszy przekonanie, iż dusza zmarłego jest obecna pośród zebranych i, że oto błąka się aby dopiero za rok trafić do krainy umarłych. Według wierzeń możliwe jest by dusza jeszcze zmieniła w tym czasie zamiar i wróciła do swojego ciała. Aby jej to umożliwić twarz zmarłego przykrywa się chustą z rozcięciem, które ma ułatwić ewentualny powrót duszy – tą samą drogą którą opuściła ciało, czyli przez usta i nos.

Złośliwa dusza
Stosunek do duszy jest bardzo złożony. Bo to już nie jest ten człowiek, którego się lubiło, czy nawet kochało i którego brakuje, tylko złośliwy twór zazdrosny o życie. Dlatego wywołuje raczej strach niż skojarzenie z kimś bliskim. Mimo wszystko dba się o jej spokój i szanuje ją przestrzegając jednak rozmaitych środków ostrożności. Najbardziej niebezpieczny czas podczas czuwania to noc. Szczerze mówiąc na uroczystości, w których my brałyśmy udział, wspomnień było nie wiele, dominowała atmosfera spotkania towarzyskiego. O powadze chwili co jakiś czas przypominały kobiety śpiewając piękne, smutne pieśni:



Kiedy kobiety znikały w domu, pieśni cichły a mężczyźni wracali do rozmów, kłótni i adorowania dwóch wścibskich Polek. Niektórzy byli w tym nawet zbyt nachalni, ale wówczas babcia Katia upominała ich swoją laską:


Co jakiś czas tylko, któryś wspominając zmarłego wlewał kilka kropli z plastikowego kubeczka do ogniska, które buchało wówczas mocnym płomieniem.

Kogel mogel wiary
Warto jednak pamiętać, że nie ma jednej wspólnej romskiej religii, tylko Romowie przyjmują religie kraju w którym się osiedlili. Z jednej strony oburzają się gdy pytamy o wróżby, z drugiej strony przepisy na odganianie uroków, tak oczywiste jak dla mnie , że na bolące gardło pomaga kogel- mogel i jak go zrobić. Zachowała się też wiara w duchy, które otaczają nas przez cały czas. Poszczególne plemiona romskie mają swoje charakterystyczne zwyczaje i rytuały dotyczące śmierci. Wiara w nadprzyrodzone jest fundamentalna dla wszystkich Romów, tak samo jak kategoryzowanie świata na to co czyste i nieczyste, wyznaczające granicę między tym co dozwolone, a tym co zakazane. Nieczyste może skalać. Nieczysta jest dolna połowa ciała (licząc od pasa), wydzieliny oraz wszystko to, co się od ciała oddziela jak np. włosy, paznokcie, itp. Nieczystość ciała dotyczy szczególnie młodych kobiet oraz jej butów i bielizny (pod żadnym pozorem mężczyźnie nie wolno się z nimi fizycznie stykać, dlatego nie wolno prać ubrań męskich i kobiecych razem). Dotykanie przez Roma kobiecego ciała od pasa w dół usprawiedliwia tylko chęć posiadania z nią dzieci. Zwyczaj noszenia przez kobiety wielu spódnic, powstał (poza faktem, że tak jest cieplej) aby nie dopuścić do skalania przez nie pożywienia czy przedmiotów. Skalać może również łamanie zasad obowiązujących w społeczności Romów. Wielkim Skalaniem grozi nieczystość kobiety, zwłaszcza w okresie porodu, niektóre praktyki seksualne (zwłaszcza związana z całowaniem w „nieczyste” miejsca), jedzenie mięsa końskiego i psiego. Małe skalanie dotyczy m. in. zadawania się z prostytutkami czy używania podczas bójki Romów przedmiotów z metalu. Skalaniem grozi również jedzenie dlatego przygotowywanie posiłku wymaga szczególnego rygoru, wszystko, co trafia do ust musi być rytualnie czyste. Wspólne jedzenie to czystość rytualna wszystkich ucztujących. 
Umieranie jako stan przejścia także jest aktem kalającym, gdyż niesie ze sobą ryzyko otwarcia się na negatywne siły. Skalanie jest niebezpieczne nie tylko dla jego nosiciela, lecz także dla tych którzy znajdują się w otoczeniu osoby skalanej. Dlatego cała ceremonia pogrzebowa ma na celu zapobiegnięcie skalaniu.


Jak to jest być umierającym Romem
Istnieje wiele zabobonów dotyczących oznak zbliżającej się śmierci, z których najczęstszym jest krzyk sowy. Nieco bardziej sprawdzonym znakiem śmierci jest poważna choroba. Kiedy Romowie czują, że jeden z ich grupy ma umrzeć, posyłają po członków rodziny, bez względu na to jak daleko mogą być. Wszyscy członkowie rodziny powinni pojawić się przy łóżku osoby, której życie dobiega końca. Jest to nie tylko ze współczucia dla jego stanu, ale także z obawy przed możliwym gniewem, ktory może nieść za sobą potem liczne konsekwencje. Do tego dochodzi jeszcze wspomniana obawa przed skalaniem. Dawniej bywała tak silna, iż zabiegano o to, aby akt śmierci dokonywał się „poza przestrzenią czystą, użytkowaną przez żywych”. Umierający swoje ostatnie chwile spędzał więc na specjalnym łożu z baldachimem, wydzielonym namiocie lub wozie w otoczeniu bliskich. Rom nigdy nie umiera sam. Krewni i przyjaciele zbierają się wokół umierającego dzień i noc. Inni członkowie wspólnoty mogą się wówczas skupić na kwestiach praktycznych, takich jak karmienie gości i tropienie tych przyjaciół lub krewnych, którzy jeszcze nie dotarli do chorego. Najbliżsi powinni być obecni przy umierającym, aby uporządkować z nim swoje sprawy. Starają się o pozyskanie przebaczenia za wszelkie, nawet najbłahsze winy. W przeciwnym razie umarły może starać się „nawiedzić” bliskich. 

Jak to jest, być martwym Romem
Dla Romów, śmierć jest bezsensownym, nienaturalnym zjawiskiem, które powinno budzić gniew umierających. Wobec zmarłego odczuwa się nie tylko poczucie straty ale i obawę przed zemstą zza grobu a nawet przed tęsknotą odczuwaną przez zmarłego wobec tych, którzy pozostali w świecie żywych. Według tradycyjnych wierzeń romskich, śmierć wyklucza jednostkę ze wspólnoty – fizycznie i symbolicznie zarazem. Umarły, przestaje być tym kim był, staje się kimś obcym, kimś kto wzbudza olbrzymi strach. W niektórych grupach Romowie wierzą, że dusza zmarłego może być reinkarnacją w innego człowieka lub zwierzę. Najgroźniejszy z możliwych jest powrót martwego jak Mulo czyli "żywy zmarły". Jeśli zaniecha się surowych środków ostrożności, to Mulo może uciec od ciała i szukać zemsty na tych, którzy go znieważyli gdy żył lub tych, którzy spowodowali jego śmierć. Sam widok z Mulo, który może pojawić się jako wilk, paraliżuje Romów. Jest to pewna oznaka pecha. W trumnie umieszcza się wszystkie rzeczy, które będą przydatne zmarłemu w czasie ostatniej podróży. Może to być niemal wszystko, jak odzież, narzędzia, naczynia, biżuterię, jedzenie i pieniądze. Nie wkłada się natomiast do trumny zapałek, gdyż dusza zmarłego krążąc przez najbliższy czas w okolicach domu, mogłaby wzniecić ogień.

Łzy i lamenty są okazywane publicznie 
Gdy śmierć przychodzi, lament wzrasta. Regułą jest duży tłum na pogrzebie bez względu na to jakim szacunkiem i sympatią cieszył się za życia zmarły. Jest to okazja dla rodziny i przyjaciół do zjednoczenia, życzenia by miał dobrą drogę, po której wchodzi teraz do nowego życia. Kolor noszony przez żałobników podczas pogrzebu, aż do ostatnich czasów, był tradycyjnie biały lub czerwony. Dzisiaj, czarny jest często przyjmowane jako kolor żałoby. Biały został uważany za symbol czystości, ochrony i szczęścia. W niektórych wschodnich plemion europejskich, kobiety będą ubierać wyłącznie w kolorze białym, a mężczyźni będą nosić białe krawaty i rękawiczki i połóż białe opaski wokół ich kapelusze. Czerwony, symbolizuje ochronę przed złymi duchami zmarłych i jest często noszony na pogrzebach w Rumuni. Ponadto Romowie uważają, że jest to kolor przynoszący szczęście, prawdopodobnie z powodu przekonania, że ​ krew jest źródłem witalności i życia. Czerwone bluzki i spódnice są wspólne ubrania dla kobiet, na pogrzebach wśród niektórych plemion, a mężczyźni często noszą czerwone chusty na szyi. Podobno wiele plemion wciąż przestrzega się niektórych tradycyjnych zwyczajów związanych z żałobą. 
Jednym z nich jest szczególny stosunek, w tym okresie, do włosów- Nie można się golić, czesać ani myć głowy.
I do jedzenia -Nie należy jeść przygotowanego jedzenia. Nasi znajomi zupełnie tego nie przestrzegali ale według tradycji lepiej nie pić wówczas wody i warto opróżnić naczynia nią wypełnione. Wynika to z przekonania, iż dusza jest bardzo spragniona i, że wystawiona woda mogłaby ją skusić do powrotu. Co ciekawe i pokazujące złożony stosunek do zmarłego, tuż po pogrzebie rozpoczynają się obrzędy pojenia duszy. Wybiera się na ten cel reprezentanta zmarłego, który będzie miała za zadanie, codziennie przez sześć tygodni, nabierać w południe do dzbana czystej wody i częstować nią spotkanych Cyganów. Po tym czasie oraz także pod warunkiem, że rodzina zmarłego zapłaci tej osobie, mamy pewność, że cała rozdana w ten sposób woda, napoiła duszę. Nie powinno być żadnych śladów zmarłego w obozie romskim lub gospodarstwa domowego. Nawet zastosowanie jego nazwy unika, wyjątkiem jest absolutnie konieczne. W związku z tym po pogrzebie, należy zniszczyć wszelkie rzeczy przypominające nieboszczyka. To co może być spalone, jak np. odzież i pościel, zostanie przekształcone w popiół Wyroby takie jak talerze, kubki, szklanki, czy biżuteria, które należały do zmarłego zostawały uszkodzony lub zniszczony. Czasami zabijano zwierzęta, które należały do ​​zmarłego. Tylko koń był zazwyczaj wyłączony z tej zasady. Niektóre plemiona wierzyły, że niszcząc rzeczy przekazuje się je duchowi zmarłego. Obecnie ze względów praktycznych bardziej popularne jest miast niszczenia handlowanie rzeczami zmarłego. Nie powinny trafić jednak w ręce Romów, i nie powinny być sprzedawane jako cel w czerpaniu korzyści. 

Pomana 
Kolejną tradycją w niektórych plemionach jest kolacja po pogrzebie czyli pomana. Jest  to ogromny posiłek, zazwyczaj pierwszy zjedzony przez żałobników od śmierci swojego przyjaciela lub krewnego. W niektórych plemionach, zmarły może być reprezentowany podczas tego spotkania, przez inną osobę w tym samym wieku co nieboszczyk i ubraną tak jak on zwykł się nosić. Takie spotkania odbywają się w różnych odstępach czasu, tradycyjnie po dziewięciu dniach, potem sześciu tygodniach, sześciu miesiącach, i wreszcie, w rok po śmierci. Na każdym z tych spotkań krewnych niektórych, począwszy od tych najbardziej odległych, ogłasza swój zamiar do końca okresu ich żałoby.

Ale my jesteśmy głupki i choć uczestniczyłyśmy w dwóch czuwaniach, koniec końców na sam pogrzeb nie dotarłyśmy, bo w tym czasie pochłonięte byłyśmy organizowaniem wyprawki dla Grety. Więc co nieco podpatrzyłyśmy, podpytałyśmy i nagrałyśmy, a o reszcie doczytałam tu;
Gipses

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz