wtorek, 30 września 2014

wieści ze Śląska

Pierwsza sobota na Rozbarku za nami.
Zaczęliśmy od porządkowania placu. Walka z chwastami jak najbardziej się opłaciła :)

fot.Marysia Gad 
Szybko dołączyli do nas młodzi poszukiwacze skarbów. Były gry i zabawy na świeżym powietrzu, tatuaże, przeciąganie liny, tygrysy i inne koty.

 
 Najmłodsi udowodnili nam, że sporo wiedzą o recyklingu i świetnie posługują się mapą.


Na koniec nasi żeglarze złowili co prawda jedną, ale całkiem spora rybę...


Zamiast deszczu z nieba spadły tego dnia tylko słodycze!


Uff... na razie zarzucamy kotwicę i widzimy się za tydzień!

czwartek, 25 września 2014

Tworzymy wyspę w Bytomiu!

Ahoj Odkrywcy!
Eko-skarby już czekają na nieustraszonych żeglarzy:

Od jutra zaczynamy kompletować załogę na Rozbarku. Liczymy na ciepłą atmosferę i trochę stałego lądu pod nogami.

środa, 24 września 2014

wejście smoka

 W książce "101 zabaw filozoficznych" Rogera Pol Droita jest zadanie, by wyobrazić sobie wszystkie miejsca na ziemi. Szczerze je uwielbiam. Myśl o znanych i nieznanych mi, wulkanach, wioskach, ścieżkach, jeziorach, placach i uliczkach sprawia, że krew szybciej pulsuje w żyłach i dostaję niezdrowych rumieńców.
Czasem fajnie jest wyobrażać sobie, że się widzi wszystko. Równie dobrze czasem jest popatrzeć przez lupę.
 Myślę (moim dalekim krewnym jest Paulo Coelho), że z  podróżami jest jak z ludźmi. Fajnie jest poznawać nowych znajomych ale dobrze jest też pogłębiać relacje. 
Rozumiem ludzi, którzy wciąż gna do przodu i nigdy nie wracają. Jestem uzależniona od wielkiej Księgi Podróży Pascala, gdzie przedstawiony jest każdy kraj. Same nazwy - Barbadoss, Tadżykistan, Mikronezja, są tak pyszne i tajemnicze, że lubię je powtarzać niczym mantrę. Ta książka to moje dragi. Podobnie jak mapy i atlasy.  
Święty Augustyn powiedział, że "Świat jest jak książka- kto nie podróżuje czyta tylko jedną stronę". Ładne słowa ale... Może czasem fajnie jest znać jakiś tekst na pamięć? Albo na prawdę dobrze go przemyśleć? Chyba żaden ze sposobów czytania (i podróżowania) nie jest lepszy. Zatem rozumiem (bo staram się być rozumna) tych, którzy nie przystają ale ja mam trochę inaczej. Bo wydaje mi się, że może i można poczuć bliskość i ekscytację z kimś kogo znamy krótko ale mówienie o wielkiej więzi to przesada. Dlatego wracam w stare miejsca, by poznać je głębiej i dokładniej oraz szukam egzotyki w tym co mi znane i powszednie. 
Dlatego powstał SMOK


Smok to Sielecki Mobilny Ośrodek Kultury, który działa w ramach Centrum Inicjatyw Lokalnych Teatru Baza. W ramach Centrum będziemy tworzyć  Sielczanom przestrzeń do działania i zachęcać do dzielenia się umiejętnościami i czasem. SMOK ma na celu "zwerbowanie" wszystkich, którzy mają utrudniony dostęp do kultury oraz tych, którym hasło Dom Kultury źle się kojarzy. Dlatego wyruszamy na sieleckie ulice i podwórka inicjować w przestrzeni publicznej spotkania, rozmowy i happeningi. Doniesiemy książki osobom, które nie mogą wyjść z domu, zorganizujemy wystawę na placu zabaw i urządzimy wielką składkową ucztę dla wszystkich chętnych mieszkańców. 
 SMOK to również społeczne muzeum.  Opiszemy niezwykłych ludzi, którzy żyją obok nas. Jakie mają pasje, umiejętności i marzenia. A, że każdy jest na swój sposób niezwykły i ma coś do zaoferowania światu to czeka nas dużo pisania! Z małym, chiperkontaktowym Roszkiem w wózku, poznawanie nowych osób to pestka.



Na CzujCzuju będzie teraz trochę mniej a wszystkich ciekawych tego jakie skarby można znaleźć w najbliższym otoczeniu zapraszam na SMOKA.  
A o tym jak inspirujące może być BLISKO, chyba najpiękniej śpiewał Grabarz:


To oczywiście nie jest pożegnanie z CzujCzujem. Co to to nie! Przede wszystkim to oba projekty mają bardzo podobną filozofię. Wszystko opiera się na wymianie i pragnieniu pokazania jakie skarby skrywa każdy człowiek. I ze Smokiem i z CzujCzujem wychodzimy do ludzi i często pracujemy (i będziemy pracować) na ulicy. Poza tym 1 października wracamy do Sorok i ruszyliśmy z projektem na Śląsku a w styczniu wybywamy do Meksyku. Jupi! Szykuje się pracowity rok.

piątek, 19 września 2014

CzujCzuj na Śląsku! Odkrywamy skarby!

Czujczujowa ekipa z pomocą stowarzyszenia Świat jest dla Nas  pomału rusza z nowym  projektem „Odkrywamy skarby” . Tym razem  projekt odbędzie się na Śląsku w Bytomiu i jest dofinansowany  ze środków programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich- Śląskie Lokalnie.


Czekają nas dwa miesiące niezapomnianych wrażeń przy tworzeniu recyklingowej wyspy!


Tym razem wszystko w tematyce żeglarskiej – więc ruszamy do zbierania załogi. Zapraszamy wszystkich chętnych! Początek wyprawy zaczniemy warsztatami i zabawami. Zrobimy m.in. 
lornety z rolek papieru, 
kwiaty, 
instrumenty z butelek plastikowych
 i inne recyklingowe cuda. 
Będzie także przeciąganie liny, szanty i opowieści podróżnicze. 
Pomoże nam to w stworzeniu własnej wyspy na Śląsku- ze statkiem,  kryjówką i bujanym konikiem morskim z opon.
 Zajęcia będą się odbywać w każdą sobotę do końca października, zaczynając od 27 września. Na bieżąco będziemy was o wszystkim informować. Szczegóły wkrótce.
Ahoj!


czwartek, 18 września 2014

Historie Kuchenne dla podstawówek

Ruszyła nowa edycja Historii Kuchenne. Tym razem uczestnikami są uczniowie warszawskich podstawówek (w przyszłości marzą mi się poprawczaki). Pod okiem uchodźczyń z ośrodka w Dębaku, dzieciaki uczą się robić kirgiskie ciasteczka a przy okazji dowiadują się kim jest uchodźca, migrant, prawa człowieka. Zadają pytania ważne i zabawne. Mamy jeszcze kilka nieobsadzonych terminów, więc jeśli znacie jakąś klasę, która skorzystałaby z takich zajęć to dajcie na nas cynk! Zajęcia odbywają się w teatrze Baza na Podchorążych 39 i trwają półtorej godziny. Daty do ustalenia.

środa, 17 września 2014

przedsmak

W kwietniu były z nami w Sorokach dwie zacne dziewczyny z Krakowa Olga Knapik i Dagmara Masłowska. Dały dzieciakom jednorazowe aparaty fotograficzne (dziękujemy cukierni ZielonTalerz y za wsparcie!) , zrobiły warsztaty i poprosiły by dzieci uwieczniły swój jeden dzień. Zdjęcia są już wywołane, teraz trzeba przekazać je twórcom i zrobić z nich wystawę. Żeby całe miasteczko zobaczyło potencjał, który drzemie w małych fotografach. Mieliśmy pojechać do Sorok w połowie września ale mamy tu tyle pracy, że przenieśliśmy wyjazd na początek października. A to taki mały przedsmak:

fot. Wiera
fot. Regina
fot. Greta

Ciekawie jest zestawić te foty z tymi, które zrobiły dzieci z Kurdystanu, Meksyku, Naddniestrza, Turcji czy Gruzji .

sobota, 13 września 2014

10 ważnych książek o emocjach

Na facebooku furorę robi łańcuszek 10-ciu ważnych książek. To dziś o książkach, które rozbudzają u dzieci inteligencję emocjonalną. Tak na prawdę, to taką funkcję spełnia każda lektura, która skłania dzieci do myślenia albo rozmowy o uczuciach. Pewnie nawet po przestudiowaniu instrukcji pralki, można odbyć niejedną inspirującą dyskusję o emocjach ale akurat tej pozycji tu nie ma. Moim zdaniem w takiej dziesiątce muszą się za to pojawić: 


1. Uczucia co to takiego? Oscar Brenifier 


Edukacja emocjonalna? To nie brzmi dobrze. To brzmi paskudnie. Czyli co? Jak radzić sobie ze złością? Jak rozpoznawać emocje? Bla bla bla. Do pewnego stopnia i to jest oczywiście potrzebne ale wszyscy wiemy, że uczucia to dużo bardziej zawiła i delikatna sprawa. W swojej książce Oscar Brenifier postawił kilka ważnych pytań dotyczących emocji ("Skąd wiesz, że rodzice cię kochają", "Dlaczego kłócisz się z tymi, którzy cię kochają"), udzielił odpowiedzi (chyba zapisał to co powiedziały dzieci) po czym każdą odpowiedź w najdrobniejszych szczegółach rozpracował. Drąży, wierci, patrzy z każdej strony... W ślicznej kolażowej formie. Myślę, że wszystkim może dać do myślenia.

2. Smocze opowieści Dagna Ślepowrońska


Ciepłe opowieści o smokach, które mierzyły się z różnymi emocjami i gra planszowa (dołączona do książki). Po przeczytaniu, cała rodzina może wyruszyć w podróż po krainie smoków i próbować wykorzystać w praktyce to, czego dowiedzieli się z opowieści. Jak pocieszyć zapłakanego, uspokoić zdenerwowanego, przekonać do swoich racji, tak by się nie pokłócić... A przy tym okazja by rozmawiać i lepiej się poznać!

3. Muminki (wszystkie części) Tove Janson


Wiem, że książeczki terapeutyczne i odpowiadające na problemy typu: "moja mama ma depresję", "śmierć w rodzinie", "jestem zazdrosny o braciszka" są potrzebne... Ale okrutnie brakuje mi w nich niedopowiedzenia. Są idealne jako lekarstwo ale jeśli nie ma potrzeby, to zazwyczaj nie ma po co po nie sięgać. Do doliny Muminków warto zajrzeć zawsze, niezależnie od wieku i humoru. Biegać po zielonych łąkach, przyglądać się Tatusiowi, który ma klasyczny kryzys wieku średniego, starać się zrozumieć Bukę, zastanawiać czy bliżej nam do Filifionki czy Gapsy i chłonąć zdania typu: "Nigdy nie jest się do końca wolnym jeśli się kogoś za bardzo podziwia". 

4. Złota kula Hanna Ożogowska 


Pamiętam jak czytałam tą książkę jako ośmiolatka i byłam w szoku, że wreszcie nikt nie zwodzi mnie czarodziejskimi bajerami, idealnym obrazem rodziny i bajkowością. Czułam, że ktoś kto ją napisał zdaje sobie sprawę, że dzieci nie są głupiutkimi istotkami stworzonymi do jedzenia cuksów i łapania motyli. Że widzi wszystkie wyzwania, z którymi muszę się mierzyć ja i moi rówieśnicy. Miałam rację, autorka czyli Hanna Ożogowska, prócz tego, że pisarką była też pedagożką. Miała też chyba po prostu dobrą pamięć. Niektóre wątki mogą się wydać nadto brutalne (np. lanie pasem - bo to takie czasy były i się dzieci biło) ale to też dobry pretekst do rozmowy. 

5. Pollyanna Eleanor H. Porter 


Rozkoszna niczym śmietanka na wąsikach wiewiórki książka o pogodnej sierotce, może nieco trąci myszką, może i jest odrobinę naiwna ale... Uważam, że każdy powinien (choćby na jeden dzień) spróbować "gry w zadowolenie", czyli szukać pozytywów tam gdzie trudno je znaleźć. Co zrobić gdy marzysz o lalce a w prezencie dostajesz kule inwalidzkie? Cieszyć się, że ich nie potrzebujesz! Oczywiście trzeba uważać by nie popaść w ''Obłęd Pollyanny" (zwany też efektem Pollyanny), który objawia się całkowitym ignorowaniem przykrych aspektów sytuacji (o efekcie Pollyanny mówimy np. w przypadku pastora Ivana z "Jabłek Adama"). W rozsądnych dawkach "gra w zadowolenie" może być jednak bardzo rozwijająca i twórcza. 

6. Mały Książę Antoine de Saint-Exupéry 


Można oczywiście kręcić nosem na poetyckość i metafory ale moim zdaniem jest to tutaj pozycja obowiązkowa! Morze tematów do poruszenia z dzieckiem. A jak ktoś dalej się wzdryga to niech za zachętę posłużą cytaty (pominę ten najbardziej oczywisty o sercu i oczach) : 
''Musisz być odpowiedzialny za to co oswoiłeś'' 

''Decyzja oswojenia niesie w sobie ryzyko łez'' 

''Dorośli są zakochani w cyfrach. Jeżeli opowiadacie im o nowym przyjacielu, nigdy nie spytają o rzeczy najważniejsze. Nigdy nie usłyszycie:, „Jaki jest dźwięk jego głosu? W co lubi się bawić? Czy zbiera motyle?”Oni spytają was: „Ile ma lat? Ilu ma braci? Ile waży? Ile zarabia jego ojciec?” Wówczas dopiero sądzą, że coś wiedzą o waszym przyjacielu. Jeżeli mówicie dorosłym: „Widziałem piękny dom z czerwonej cegły, z geranium w oknach i gołębiami na dachu” – nie potrafią sobie wyobrazić tego domu. Trzeba im powiedzieć: „Widziałem dom za sto tysięcy złotych”. Wtedy krzykną: „Jaki to piękny dom!'' 

''Gdy jest bardzo smutno, to kocha się zachody słońca'' 

''Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku.'' 

7. Cynamon i Trusia. Wierszyki o złości i radości Ulf Stark 


Milutkie wierszyki o uczuciach. W sam raz na rozpoczęcie tematu. 

8. Lotta z ulicy Awanturników Astrid Lindgren 


Astrid Lindgren geniuszem była. Na "Pipi Langstrumpf" połamali pióra i filozofowie i feministki. "Dzieci z Bullerbyn" powinny być zapisywane na receptach jako alternatywa dla Prozaca. I ta różnorodność styli: pogodne z elementami fantastycznymi (jak Pipi, Karlson z dachu), baśniowe i mroczne ("Bracia Lwie serce", "Mio mój Mio", "Nils Paluszek"), realistyczne ("Wójku, dlaczego kąpiesz się w spodniach?", "Zwierzenia Britt Marii)... No dobra a jak to się ma do emocji? W Lotcie mała dziewczynka obraża się na mamę. I postanawia się wyprowadzić. Jak w żadnej innej książce, doskonale oddany jest tu bunt dziecka. I lęk przed złamaniem tego buntu. I potrzeba decydowania o sobie w świecie gdzie się nie ma władzy. Ważna książka niekoniecznie jako pretekst do rozmowy. Dla rodziców pomoc w empatyzowaniu z buntownikiem (i przykład jak można się zachować bo rodzice Lotty są rewelacyjni) a dla dziecka uspokojający dowód na to, że inni też tak mają. Podobno sam Bergman był zafascynowany tą książką. 

9. Kiedy znów będę mały Janusz Korczak 


Myślę, że najlepsze książki dla dzieci piszą ci, którzy pamiętają uczucia, które przeżywali w swoim własnym dzieciństwie. Korczaka nie mogło więc w tym zestawieniu zabraknąć. Przystępnie i taktownie uswiadamia dużym i uspokaja małych, że nawet w dobrych warunkach, w otoczeniu miłości, mały człowiek musi się mierzyć ze swoimi ograniczeniami i pokonywać kryzysy. I to jest fajne bo inaczej by nie dorósł. I to jest też czasem trudne bo życie jest trudne.

10. Dziki koń z pod kaflowego pieca Christopher Hein


Nikt tu nie jest idealny, pełno pogmatwanych typów: zapijaczony kloszard, rzekomy książę, abulliczny oślak... A przy tym wszyscy są dla siebie w jakiś sposób wyrozumiali i czuli a nad wszystkim unosi się specyficzne poczucie humoru. Trochę jakby połączyć Muminki i Dzieci z Bullerbyn.

czwartek, 11 września 2014

Baj baj Mardin


Wróciliśmy do Polski i trzeba było pożegnać najfajniejszą szkołę cyrkową dla dzieciaków, na świecie. I ten miks języków, religii i kultur (miasto jest schronieniem dla około 60- ciu tysięcy uchodźców, dlatego Mardin to tygiel kultur: tureckiej, kurdyjskiej, syryjskiej i afgańskiej).

Baju baj:

Fakt, że  ZAWSZE i WSZĘDZIE ktoś na czymś gra:


                                                      Ptaki w klatkach (też wszędzie)


osiołki zbierające z rana śmieci ( te śmieci, których z wieczora nie zebrałam na zajęcia ja!)


dziwne manekiny
i
nocy na dachu (i poranków też)


                                                           Trzeba było zostawić arbuzy
 Jak żyć bez arbuzów?

środa, 3 września 2014

dzieciaki z Mardin przechwyciły aparat

W Mardin tyle  się działo, że na robienie warsztatów fotograficznych nie było już czasu. Mimo to dzieciaki zawsze brały moją małpkę by uwiecznić zajęcia. I czasem wychodziły z tego całkiem ciekawe rzeczy:
 

Zdolne i odważne te nasze mardińskie dziatki.
Warto postawić dzieciaki za drugą stroną obiektywu, bo to trochę tak  jakbyśmy na chwilę uchylili lufcik do ich wrażliwości i wyobraźni.
Oczywiście nie my to wymyśliliśmy i nie tylko my uskuteczniamy
Najbardziej znany jest projekt z oscarowego dokumentu ''Przeznaczone do Burdelu''
Wspaniałe rzeczy powstają też w pracowni FOTODEDE, którą Tomek Siuda  założył dla dzieciaków z domu dziecka w Kórniku-Bninie
Swego czasu Piotr Janowski dał aparaty dzieciakom z byłego PGR-u Beskidzie Niskim. Warsztaty zostały zorganizowane w ramach działań prowadzonych przez Stowarzyszenie Rozwoju Sołectwa Krzywa, zajmujące się pomocą dzieciom i młodzieży z tych terenów. Plonem warsztatów jest m. in. album Świat. Fotografie dzieci z Jasionki i Krzywej
Kolektyw Sputnik Photos ma zacny projekt Wyliczanka w ramach którego, mali mieszkańcy z czterech krańców Polski pokazują  poprzez zdjęcia swoje podwórka, otoczenie i siebie.
 Podczas naszego kwietniowego projektu z małymi Romami z Mołdawii Olga Knapik i Dagmara Masłowska dały uczestnikom zajęć jednorazowe aparaciki. Obdarowani mieli uwiecznić swój dzień. Co z tego wyszło jeszcze nie wiem ale wkrótce się przekonam bo wracamy do Sorok, zrobić wystawę z powstałych prac.
Ach no i jeszcze baaardzo się cieszymy, bo wygląda na to, że może zrobimy coś razem ze  Stowarzyszeniem Rozwoju Sołectwa Krzywa (tym, które wspiera dzieciaki z terenów byłego PGR-u)
JUPI!!!!