wtorek, 19 marca 2019

SPA

Straszne z nas lekkoduchy. Ostatnio myślimy tylko o SPA.
Pierwsze SPA to książka, którą wydał niedawno tata Roszka i Idy. Bardzo ją Wam polecam. Wiersze (o ile są bezinteresowne) dobrze robią na głowę. 


Kołysanka



Jeśli ktoś piecze sernik, to jest to babcia Ala

Jeśli ktoś zgubił klucze, to jest to wujek Jan

Jeśli gdzieś gra telewizor, to gra on bardzo głośno

A jeśli ktoś chce spać, to jest to mały dzidziuś



Jeśli ktoś jedzie na północ, to w torbie ma orzechy

Jeśli coś leży na ziemi, to jest to śnieg

Jeśli kiedyś spadnie na nas niebo, to schowamy się pod kołdrą

A jeśli ktoś chce spać, to jest to mały dzidziuś



Mały dzidziuś chce spać

Mały dzidziuś chce spać

Mały dzidziuś chce już spać



Jeśli ktoś maże po ścianie, to jest to ciocia Basia

Jeśli ktoś czyta książki, to przyśni mu się las

Jeśli gdzieś jest wypadek, to nic nikomu się nie stanie

A jeśli ktoś chce spać, to jest to mały dzidziuś



Jeśli kiedyś była tutaj rzeka, to ktoś wrzucił do niej pieniądz

Jeśli komuś coś smakuje, to jest to chleb

Jeśli gdzieś jest podziemny chodnik, to my go odnajdziemy

A jeśli ktoś chce spać, to jest to mały dzidziuś



Mały dzidziuś chce spać

Mały dzidziuś chce spać

Mały dzidziuś chce już spać
(Grzegorz Ryczywolski)


Drugie Spa nie mieści się w książce, tylko w ogrodzie. Jest to najmłodsze dziecię CzujCzuja (i wielu innych osób np. Madka roku czy SZUMI - SZUM). Jest to próba wsparcia opiekunów osób niepełnosprawnych. W okolicach dnia matki chcemy stworzyć przestrzeń relaksu dla mam osób niepełnosprawnych. Będą masaże, henna, fryzjerzy ale i czas na pogaduchy czy pobujanie się w hamaku. Co ważne wszystko bezpłatnie i z opieką dla dzieci (i niepełnosprawnych dorosłych). Potem zamierzamy poszerzyć ofertę o SPA Latające, z którym będziemy docierać do domów mama unieruchomionych przez chorobę dziecka.
Niepełnosprawność w rodzinie to wielka loteria, nawet dziecka nie trzeba by nas dotknęła. Wsparcie systemowe jest minimalne. Więc zostaje nam pleść społeczne sieci!
Przy okazji chcemy głośno i wyraźnie powiedzieć: mamy osób niepełnosprawnych mają prawo do wytchnienia, realizowania się poza dzieckiem i pomalowanych paznokci. Ojcowie też ale póki co zajmiemy się wymasowaniem mam.
Komu bliska ta idea, niech przyłącza się do organizacji. Szukamy masażystów (fryzjerów i tp.), animatorów, którzy zajmą się dziećmi oraz chętnych w pomocy przy organizacji. Na pewno będą edycje w Warszawie, Krakowie i Kielcach. Kołobrzeg, Białystok i Bydgoszcz też szepczą na ucho, że jest potrzeba.


wtorek, 5 marca 2019

Możemy się nie zgodzić. Z kim?

Czasem mamy wrażenie, że wszyscy nasi znajomi mają podobne do nas poglądy. Może rzadko spotykamy tych, z którymi rzeczywiście „możemy się nie zgodzić”?

Wraz ze Stowarzyszeniem Między Innymi dla odmiany, chcemy spędzić tydzień na rozmawianiu z ludźmi, których zwykle nie mamy okazji spotkać. Być może będziemy rozmawiać o polityce, być może o poważnych i trudnych sprawach światopoglądowych, a może na zupełnie codzienne tematy….

Podobne spotkanie odbyło się już rok temu i było na tyle zacnie, że chłopak z którym rozmawiałam (chadzający na marsze ONR) w tym włączył się do organizacji. I nie, nie przeciągnęłam go na lewą stronę. Nie o to chodziło. Po prostu chce coś zrobić dla dialogu. Nie tego przed kompem, który sprzyja agresji i pogłębianiu poczucia wrogości, tylko na żywo. 

Impreza odbędzie się od 23 do 30 marca, w rozmaitych miejscach Warszawy i Łomży.



Nie napiszemy z tego spotkania artykułu, nie będzie publiczności. Nie zamierzamy do niczego przekonywać. Nie mniej widzimy głęboki sens w tym aby rozmawiać.

Bo z ludźmi o innych poglądach spotykamy się najczęściej w Internecie a to nie jest prawdziwy kontakt.

Bo boimy się podziałów, które powstają w Polsce.

Bo cytując za Hawkingiem: "Największe osiągnięcia ludzkości powstały dzięki rozmowom. A jej największe niepowodzenia są skutkiem braku rozmowy. Nie musi tak być. Nasze największe marzenia mogą stać się rzeczywistością. Z technologią, którą dysponujemy, możliwości są nieograniczone. Wszystko, co musimy zrobić, to upewnić się, że wciąż rozmawiamy".

Poczytajcie z kim możecie się spotkać i poniezgadzać :) No i cały czas zapraszamy do przyłączania się!

Alicja


Ja tez się chętnie spotkam, o ile będzie to Łomża, 10miesieczne ząbkujące twinsy polsko-meksykańskie skutecznie mnie uziemiły w domu w Lomzy...jestem zona Meksykanina, mieszkamy w dawnym mieście wojewódzkim, obecnie powiatowym, na tak zwanej ścianie wschodniej, hejtu nie doświadczyliśmy, ale w naszym mieście mieszkają uchodźcy i chciałabym moc czasem cos dla nich zrobić, jestem tez psychologiem i psychoterapeuta, wiec chętnie wysłucham również '

Miejsce i czas:
23.03.2019 sobota godz. 19.00 pub pod ratuszem ul. Stary Rynek14 18-400 Lomza


Czy sa tu jacys Lomzanie? Zapraszamy!



Anastas



Siema 😉 Nazywam się Anastas (Anastazy), jestem imigrantem w Polsce.

Myślę, że umiejętność słuchania opinii innych ludzi (zwłaszcza tych które nam sie nie podobają) i dobrego wyrażania swojej opinii, skupiając sie na samym temacie i unikając konfliktów, to bardzo dorzeczna i potrzebna umietnosc w naszym XXI wieku, aby tworzyc lepsze przestrzenie społeczne dla wszystkich.

Chętnie porozmawiam o migracji/uchodźstwie (myślę ze obie przeciętne “prawica” i “lewica” w Polsce maja niedokładne pojęcia i nieporozumienia o tym). Ale oczywiście chętnie porozmawiam o wszystkim tez.

Pozdro! 🌻

PS. Anastas niedługo doprecyzuje miejsce

TERMINY:

26 i 27 marca od 18:00


Gabrysia

Hej, nazywam sie Gabrysia Gorska, chcialabym sie z kims spotkac we czwartek 28/03, miejsce jeszcze do ustalenia. Jestem (z czasem coraz bardziej) zaangazowana feministka oraz ateistka, do tego stopnia, ze trudno mi znalezc wspolny jezyk z szeroka gama ludzi. A szkoda, bo moglibysmy sobie wzajemnie pomoc.


Czekam na zgloszenia, bede raczej w godzinach wieczornych, szczegoly wrzuce niebawem.


Karol



Jako miejsce do wydarzenia o nie zgadzaniu się ze sobą proponuję Klubokawiarnię I Te Pe (Al. Stanów Zjednoczonych 67) 
Co do mnie: 32 lata, ojciec, taksówkarz i cyklista. Jestem zupełnie apolityczny, ale to tez może być jedna ze stron w dyskusji. Jestem osoba wierząca 🙂"
Kiedy możecie spotkać Karola?:
"25.03 16-20,
26.03 16-20,
27.03 16-20,
28.03 16-20,
29.03 16-20"
Jak widać, Karol jest bardzo dostępny i może pogadać z wieloma osobami. Czekamy na zgłoszenia!

Olga

Cześć, nazywam się Ola mam 32 lata i jestem taką przeciętną lewaczką:
- poszłam na Czarny Protest,
- jestem za tym aby Polska przyjęła uchodźców,
- smutno mi kiedy wycinają Puszczę.

Chciałabym zaprosić na kawę kogoś kto myśli, że mu ze mną nie po drodze. Np.
- Ty obchodziłaś Biały Piątek
albo
- chodzisz na marsze ONRu
albo

- boisz się uchodźców.
Z wielką radością poznałabym także jakiś antynatalistów i antynatalistki :)

Dymitr
Mimo ukraińsko brzmiącego imienia i nazwiska, jestem przez media głównego ścieku nazywany polskim faszystą. Bywam bowiem na Marszach Niepodległości, na których ochoczo krzyczę „razsierpemrazmłotemczerwonąhołotę”, jestem przeciwny przyjmowaniu bliskowschodnich emigrantów ekonomicznych do Polski, a podatek dochodowy tak jak i Unię Europejską chciałbym zlikwidować.
Rok temu porozmawiałem z Olgą i było to świetne przeżycie. Minął rok i teraz jestem pewien, że my jako naród potrzebujemy dialogu coraz bardziej rozpaczliwie.
Jestem chętny porozmawiać o czymkolwiek, co dotyka nas na co dzień, ale jeśli chcesz, to chętnie porozmawiam o podróży na Marsa czy też o wojnach husyckich. Pogadajmy o czymś, co nas obydwoje rozpala, co może uświadomić Ci dlaczego prawaki są tak niechętni lekcjom LGBT lub rowerzystom, o czymś co wyjaśni mi jak można mówić o tolerancji, a nie tolerować krzyża w klasie.

Cześć i chwała bohaterom ;)

Zapraszamy!


Zapisywać się na niezgadzanie można na wydarzeniu.
Do zobaczenia!


niedziela, 17 lutego 2019

Są różne sposoby na emeryturę...

I pewnie każdy dobry jeśli niesie radość emerytowi.
Uwielbiam czytać o aktywnych osobach 60+ bo daje mi to nadzieję na to, że jeszcze dużo przygód przede mną. Moja osobista mama, która na emeryturę się jeszcze pewnie długo nie wybiera, na 60-te urodziny ruszyła wraz z przyjaciółką do Peru. Przez kilka miesięcy będzie tam pracować z niepełnosprawnymi dziećmi. Ta jej wyprawa to niezły prezent też dla mnie - informacja, że się da.
Nie wszyscy mają czas, chęć i możliwość by ruszyć w nieznane, ale sposobów na to, by w każdym wieku robić coś miłego dla siebie i świata jest wiele. Przedstawiam Wam kilka postaci, których pomysły bardzo mnie cieszą. 

Rose Torphy


Ma 103 lata, czyli o trzy więcej niż Park Narodowy Wielkiego Kanionu , w którym niedawno została młodszym strażnikiem.
Podczas ubiegłorocznych wakacji wybrała się na wycieczkę do Parku Narodowego Wielkiego Kanionu. Były to jej drugie odwiedziny w tym miejscu po ponad 40-tu latach. Tym razem odwiedziny zaowocowały olśnieniem: 
"Zaczęłam rozmawiać z ludźmi o programie dla młodszych strażników, ponieważ uczy dzieci, jak chronić Kanion", powiedziała "Good Morning America". "Moi rodzice nauczyli mnie dbać o ziemię, ale nie wszystkie dzieci to mają". Jako młodszy strażnik edukuje na temat ochrony Wielkiego Kanionu. "Teraz jest rzecznikiem parku, gdziekolwiek się udajemy, ludzie pytają ją o jej młodszy numer zwiadowczyni, a ona mówi:" nigdy nie jesteś za stary, by zobaczyć Wielki Kanion! " - opowiada córka pani Rose.

Ed Moseley 

Pan Ed w wieku 86-lat nauczył się szydełkowania, by tworzyć nakrycia głowy dla wcześniaków. Zainspirował go artykuł w lokalnej prasie informujący, że taką akcję, chce przeprowadzić pobliskie ngo. Wcześniej nie miał szydełka w dłoni ale w arkana rękodzieła z entuzjazmem wprowadziła go jego córka. Do tej pory wykonał już ponad 50 maleńkich czapeczek oraz zainspirował sąsiadów, dzięki czemu powstało ponad 300 czapeczek. 

Bożena Danuta Walewska

Dostałam jakiś czas temu przeuroczą wiadomość:
Dzień dobry. Jestem matką trójki dzieci i babcią czwórki wnucząt. Dla najmłodszego z nich napisałam książeczkę o przyjaźni chłopca z dinozaurem. Mój wnuczek jest absolutnym fanem i znawcą w dziedzinie dinozaurów. Szokował nas wiedzą na ten temat w wieku pięciu lat. Chciałam jakoś to uczcić dla niego. W związku z tym mam pytanie, czy na blogu, który bądź co bądź kocha kreatywność dzieciaków, mogłabym zareklamować bajeczkę. Jest dostępna w postaci ebooka za ok. 6 zł. Można przeczytać spory, darmowy fragment na stronie. Dla odważnych dzieciaków od lat pięciu. Podaję link, do strony, gdzie każdy może osobiście sprawdzić, co w trawie piszczy https://ridero.eu/pl/books/skarb_ze_strychu/
Pozdrawiam serdecznie,
Bożena Walewska - babcia
O sobie pani Bożena pisze tak:
"Nie bardzo wiem, od czego zacząć te parę słów o sobie. Ot, takie sobie, zwykłe życie kobiety. Wychowałam trójkę dzieci, mam też czwórkę wnucząt. Staram się dużo podróżować, odrobinkę zwiedziłam kilka krajów europejskich i afrykańskich, poznałam wielu ludzi oraz świat w jakim żyją, ale nie to było dla mnie największym zaskoczeniem. Okazał się nim mój czteroletni wnuczek i jego wiedza na pewien temat. Właśnie o tym postanowiłam napisać."

Antonio la Calva

Pan Antonio przez 42 lata był nauczycielem. Po przejściu na emaeryturę nie chciał rezygnować z dzielenia się pasją do literatury. Przekształcił więc swój trójkołowy wóz w małą mobilną bibliotekę. A by rozpowszechniać radość z czytania wśród dzieci dociera nią na place zabaw i do parków miejskich. Promuje książki jako klucze do innych światów i nowych przyjaciół. Tygodniowo z jego biblioteki jest wypożyczane średnio 450 książek. Zdaniem pana Antonio, brak zainteresowania litearaturą rodzi się w szkole, kiedy dzieci uczą się czytać mechanicznie, bez przekazywania nawet szczypty miłości.
Uczniowie otrzymują
przekaz, że czytanie jest obowiązkiem, a dzieci powinny od razu dowiedzieć się, że czytanie jest przyjemnością, podobnie jak słuchanie opowieści. W jednym z wywiadów poświęconych projektowi pan Antonio wyjaśnił, że idea "Bibliomotocarro" zrodziła się z jego wizji nauczyciela, który powinien być prawdziwym mistrzem ulicy, a także mistrzem życia.
Wózek Bibliomotor jest skierowany przede wszystkim do dzieci z przedszkoli, szkół podstawowych i gimnazjów, w wieku od 3 do 13 lat. Bibliomotocarro dał i nadal daje magię wielu dzieciom. W świecie, w którym wszystko kręci się wokół technologii, książki mogą być prawdziwym ukojeniem. Wszak jak napisał Wiesław Myśliwski w "Traktacie o łuskaniu fasoli" "Książki to także świat, i to świat, który człowiek sobie wybiera, a nie na który przychodzi"


Doris "Granny D" Haddock

Pani Dorris przez całe życie udzielała się społecznie (m.in w kwestiach ekologicznych). W wieku prawie 90 lat zainteresowała się problemem finansowania amerykańskich kampanii wyborczych i podjęła akcję zbierania podpisów pod petycją przejrzystości rozliczania. Niestety mimo, że zgromadziła przeszło 100 tysięcy podpisów petycja została zignorowana przez władze.
W tej sytuacji Haddock zdecydowała się na bardziej spektakularną akcję. Postanowiła przybliżyć rodakom znaczenie problemu osobiście: w trakcie pieszego przemarszu przez USA. Po rocznych przygotowaniach niespełna 89-letnia Haddock wyruszyła w swoją podróż. Trasa wędrówki wiodła z Kalifornii, przez Arizonę, Nowy Meksyk, Teksas, Arkansas, Tennessee, Kentucky, Ohio, Wirginię Zachodnią, Maryland, Wirginię aż do Waszyngtonu. 

Dziennie aktywistka pokonywała około 10 mil. Po drodze potykała się mieszkańcami mijanych miejscowości. Głosiła przemówienia na temat wagi problemu finansowania kampanii wyborczych i problemu zjawisk korupcyjnych. Jej niezwykła podróż wzbudziła szerokie zainteresowanie mediów. Kiedy dotarła do stolicy kraju po 14 miesiącach 29 lutego 2000, witana była przez kilka tysięcy osób. Ostatniego dnia w marszu na Kapitol towarzyszyli jej także członkowie Kongresu. Po przybyciu do Waszyngtonu Haddock przez kolejne dwa lata nie ustawała w kampanii na rzecz przyjęcia projektu. Organizowała demonstracje i marsze; w czasie jednej z demonstracji była nawet aresztowana. Ostatecznie jesienią 2002 roku doczekała się uchwalenia stosownej ustawy, reformującej amerykański system finansowy kampanii wyborczych. 

Po 90- tych urodzinach, wciąż pełna energii Haddock podjęła kolejną kampanię. Tym razem na rzecz nakłonienia kobiet i mniejszości do udziału w wyborach.


Marian Jaroszewski


Marian to przyszywany dziadek Roszka a na co dzień pedagog w pewnym prestiżowym warszawskim liceum. Niemal co tydzień w weakendy organizuje wycieczki po polskich górach. W przyrodzie uczniom łatwiej się otworzyć, ale i zacisnąć między sobą więzi. Ponadto jest przyroda, przygoda i wyzwanie, czyli wszystko to czego przeciążonym nauką nastolatkom, do elementarnej higieny zdrowa psychicznego potrzeba.

Valdete Cordeiro

Valdete  jest założycielką Meninas de Sinhá, kobiecego kręgu i grupy artystycznej. Brazylijki po dramatycznych przejściach znalazły dzięki niej siłę do życia. W tworzonych wspólnie pieśniach uczestniczki kręgu opowiadają własne historie - ubogie życie robotnic, naznaczone piętnem chorób, uzależnienia i przemocy. 
Na początku lat 80 tych Cordeiro zdała sobie sprawę jak wiele kobiet powodu wieku, koloru skóry, czy niskiego statusu jest wykluczanych ze społeczeństwa. Traktowane jak ciężar często zostają opuszczone również przez własne rodziny. Lekarstwem na wiążącą się z samotnością depresję okazały się cotygodniowe spotkania. Kobiety połączyły rozmowy o podobnych bolączkach, a wkrótce również wspólny taniec i śpiew. Muzyka pozwala wyrzucić dręczący smutek, zamienić go w energię i siłę, obudzić chęć do życia. A nawet je odmienić. Z czasem Meninas de Sinhá stały się w ojczyźnie prawdziwym fenomenem. Pokazują, jak wielką wartość mogą mieć mądrość i doświadczenie starszych ludzi Zdobywają nagrody, są widoczne na kulturalnej mapie kraju. Pomagają też innym. Z repertuarem odwiedzają nie tylko artystyczne festiwale, lecz także szkoły, więzienia, szpitale, w których dzielą się własnymi przeżyciami. Oddziały ruchu powstają obecnie w kolejnych miastach Brazylii.



Józef Krzynówek

Pan Józef w młodości marzył o kolarstwie ale koleje losu nie pozwoliły mu rozwijać tej pasji. Dopiero po 70-tce odnalazł na nowo miejsce w sporcie, jako wolontariusz na wydarzeniach sportowych. Zaczął od pomocy na trasie wyścigu Tour de Pologne. Od tej pory często rusza w Polskę, by wspierać rozmaite wydarzenia, np. na meczach w Lidze Narodów UEFA w Chorzowie, opiekował się niepełnosprawnymi. Za pomoc bywa nagradzany, otrzymał nawet nagrodę od prezydenta Katowic. Jednak swoje trofea zawsze przekazuje na aukcje z których dochód przeznaczany jest na potrzebujących. 

DJ Vika (Wirginia Szmyt)

Blisko 80- letnia pani Wiginia jest najstarszą polską DJ-ką. Przygodę z konsoletą rozpoczęła dopiero na emeryturze. Wcześniej pracowała jako pedagog w ośrodkach wychowawczych. Dziś gra w klubach u boku najbardziej znanych DJ-ów i jest niekwestionowaną gwiazdą międzypokoleniowych dancingów.DJ Wika, a właściwie Wirginia Szmit, to najstarsza w Polsce DJ-ka, która od ładnych paru lat skutecznie rozkręca imprezy międzypokoleniowe. Działa społecznie, głównie na rzecz seniorów i ludzi starszych, bo jak mówi - starość w Polsce ciągle jest czymś brudnym, śmierdzącym i pokracznym. 



Florian Wojciechowski


Pan Florian w wieku 90 lat zadebiutował na scenie Teatru "S" w Zbąszynie. Jakiś czas później miał również debiut w filmie, który został oparty na lokalnej legendzie o białej damie. Pan Florian  wcielił się w rolę starego sługi złego kasztelana. Dziennikarka przeprowadzająca z aktorem wywiad zachwyciła się  wiszącym w jego mieszkaniu planem zajęć:
Poniedziałek - 11.30 gry i zabawy myślowe, 13.30 gimnastyka rehabilitacyjna, 16.30 gimnastyka korekcyjna. 
Wtorek - 17.00 fitness - tańce, 
środa - 18.00  teatr, 
czwartek - 11.00 zebranie seniorów, 
piątek - 17.00 chór Harmonia, 
sobota-niedziela - różne wyjazdy. 

Shapo ba!

Elena Erkhova


Ponad 90- letna Baba Lena urodziła się i wychowała w Krasnojarsku na Syberii. Na życie zarabiała sprzedażą kwiatów. Marzyła o podróżach ale na przeszkodzie stały obowiązki i finanse. W wieku 83 lat, namówiona przez wnuczkę ruszyła w pierwszą samotną podróż. Od tamtej pory na liście miejsc, które zwiedziła znalazły się m.in.: Tajlandia, Wietnam, Izrael i wiele innych.
Na portalach społecznościowych dzieli się relacjami ze swoich podróży. Dzięki popularności w Internecie znaleźli się sponsorzy finansujący kolejne wycieczki. Spokojne spacery po plażach i wizyty w muzeach podróżniczka ceni sobie równie mocno jak jazdę na motocyklu, poznawanie ludzi czy kontakt ze zwierzętami. "Podróże oznaczają nowe życie, ludzi, spotkania. Wspaniale jest się uczyć powitań z różnych miejsc. Najważniejsza rzecz, jakiej dowiedziałam się na temat życia, to że we wszystkich krajach jest mnóstwo fantastycznych ludzi. Nie ma się czego bać, możesz umrzeć tylko raz i to, i tak w końcu nastąpi." - przekonuje Rosjanka.
Zapraszam do odwiedzenia profilu Baby Leny na FB.

Dennis Baker

Emerytowany sprzedawca z miejscowości Burnaby w Kanadzie od ponad 10 lat przywraca do życia zużyte rowery i przy pomocy organizacji Lower Mainland Christmas Bureau, przekazuje je dzieciom z biednych rodzin.
78-latek spędza każdego dnia 3-4 godziny w swoim warsztacie na naprawianiu ofiarowanych, używanych rowerów.
Zaczynał od naprawienia 6- ciu rowerów dla dzieci z sąsiedztwa, obecnie jest w stanie przekazać ponad 100 rowerów w ciągu roku.

Irma Coltro


Pani Irma po 90 - tce udała się na wolontariat do domu dziecka w Kenii. Obecnie wolontariuszka misyjna przebywa już z powrotem we Włoszech, gdzie dzieli się swoimi doświadczeniami z innymi. Wcześniej przez wiele lat wspierała ośrodek finansowo, jednak w pewnym momencie postanowiła sama pomóc na miejscu. 


Janusz Orłowski "Praszczur"


Pan Janusz, w środowisku paralotniarzy znany Praszczurem, pasję do paralotni odkrył tuż przed  70-tymi urodzinami. Obecnie lat ma ponad 90 i jak sam twierdzi, będzie latał do końca. Przed odkryciem paralotni przez wiele lat zajmował się szybowcami. Kiedy po wielu latach przerwy postanowił wrócić do latania, był już w takim wieku, że żadna komisja lekarska nie dopuściła go do latania na szybowcach. Wybór padł więc na paralotnie. Paralotniarstwo to sport ekstremalny, wymaga sporej sprawności fizycznej i czasem zdarzają się trudne sytuacje. Pan Janusz nic sobie z tego nie robi. Latanie jest jego wielką pasją i w powietrzu czuje się po prostu szczęśliwy.




Carmen Herrera
Pani Carmen Herrera ma 104 lata i jest pionierka nurtu zwanego minimalizmem abstrakcyjnym. Nad swoim stylem pracowała przez całe życie ale sukces i sława przyszły do niej po dziewięćdziesiątce. W czasach, gdy świat sztuki promuje młodych i nowicjuszy, ona jest przykładem na to, że nie tak ważne jest uznanie krytyków co tworzenie w zgodzie ze sobą.


John Lowe


Pan John na lekcje baletu zaczął uczęszczać na rok przed 80 -tymi urodzinami. Zainsporowała go córka, profesjonalna tancerka baletowa. Na scenie zadebiutował w roli tancerza baletowego w wieku 88 lat. Jak często podkreślał: "mężczyzna tańczący w balecie nie jest zniewieściały – żeby podołać temu rodzajowi tańca, trzeba być bowiem naprawdę wysportowanym."  .


Helena Norowicz

Pani Helena kilkanaście lat temu przeszła na emeryturę. Praca w teatrze była jej całym życiem, więc musiała wymyślić sobie jakieś inne zajęcie. Oferta nowej pracy była dla niej zaskoczeniem. W wieku 80 lat została modelką. Wzięła udział w dwóch kampaniach polskich marek mody i wciąż pojawiają się kolejne propozycje.  "Zastanawiałam się, czy sobie poradzę. Ale powiedziałam samej sobie: Wzdychasz, jęczysz, że nie masz propozycji aktorskich. Potraktuj to jak aktorskie wyzwanie?. I spróbowałam." opowiada. 

Antoni Huczyński 

"Nazywam się Antoni Huczyński. Mam 91 pełnych lat"  - tak pan Antoni rozpoczyna cykl na YouTubie, w których dzieli się  sposobami na utrzymanie zdrowia i radości życia. Instruuje na temat gimnastyki i rozmaitych zachowań prozdrowotnych.   Jego porady zostały umieszczone w sieci przez wnuka. Do tej pory do Dziarskiego Dziadka zajrzało 200 tysięcy internautów. 

Colette Bourlier


Pani Bourlier w wieku 90 lat obroniła rozprawę doktorską zatytułowaną “Pracownicy napływowi w Besancon w drugiej połowie XX wieku”. Wcześniej kilkadziesiąt lat przepracowała jako nauczycielka geografii i historii. Przewód doktorski otworzyła po przejściu na emeryturę w 1983 roku. W czasie, który wcześniej pożytkowała na aktywność zawodową zaczęła przeprowadzać wywiady z imigrantami w Besancon. Były to głównie kobiety z Algierii, Włoch i Portugalii. Liczącą 400 stron pracę napisała w całości odręcznie. Pytana, dlaczego zajęło jej to tyle czasu, odparła: “Trochę to trwało, bo robiłam sobie przerwy”. Po egzaminie jej promotor przyznał, że wiek nie wpłynął na ocenę komisji. Praca była wzorowa i otrzymała wyróżnienie.
Aleksander Doba  


Pana Olka chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. W porównaniu z wieloma opisanymi tu osobami to młodzieniaszek. Całe życie aktywnie zajmował się sportem: latał na szybowcach, skakał o tyczce i spływał kajakiem. Jednak na prawdę głośno zrobiło się o nim kiedy w wieku 64 lat samotnie i jako pierwszy na świecie wyłącznie dzięki sile swoich mięśni, przepłynął kajakiem Atlantyk . 3 września 2017 w Le Conquet we Francji zakończył po 110 dniach swoją trzecią podróż kajakiem przez Ocean Atlantycki. Dzięki internetowemu głosowaniu na stronie internetowej „National Geographic” zdobył tytuł „Podróżnika Roku 2015”.