piątek, 17 lutego 2017

CzujCzuje po portugalsku

Legendy po hiszpańsku w Meksyku to był pikuś. Zdarzały nam się małe wpadki w tłumaczeniu, (np. hiszpańskie granujas czyli łobuziaki w Meksyku oznaczają jądra) ale generalnie było super. W Portugalii połamałam język. Cudowna Marysia Wróblewska zrobiła nam tłumaczenie fonetyczne. Może są ludzie, którzy mają dar do języków i załapali by to natychmiast:
"KeRIdusz Emigusz! DEJszej my kontAR um KOntu de Rejnja da NEwy. SiniOR AnDERsen szkreWEŁ esa SZTOrja a MUJtu TĘpu i aGOra nosz WAmusz a kontAR i pyrformAR. SENtej sy conforTAwel i SZKUtej."
Ja mam dar jedynie do mowy ciała.
Cóż było robisz, zaczęliśmy nasze ternu po rozmaitych miejscach. Odwiedziliśmy m.in. Dom dziecka, dzielnicę, którą zamieszkują głównie emigranci (i są plany aby ją zburzyć, co się stanie z ludźmi, którzy ją zamieszkują? Ano nie wiadomo), polskie stowarzyszenie. 


Czasem na spektaklu była tylko dwójka małych widzów, czasem przychodziło pół miasteczka.



W Lizbonie nie specjalnie dużo pozwiedzaliśmy bo bywało, że całe dnie zajęte mieliśmy warsztatami i spektaklami. W Cascais udało się odwiedzić muzeum antropologii. Co nas witało na wejściu? Wystawa o teatrze cieni z Indonezji:



Chyba najmilszy prezent dostaliśmy w Lizbonie. Zona Franca Nos Anjos a dokładniej bajeczna Janka Wollny zaprosiły nas do poprowadzenia warsztatów laleczkowych dla portugalskich aktywistów. Strasznie to miłe bo ów projekt dostarcza nam najwięcej zgryzot
Z jednej strony satysfakcja jest ogromna
Mamy nadzieję, że i z tego spotkania wyniknie coś dobrego.



A póki co Adeus Portugalio. Wybywamy do Andaluzji!

środa, 1 lutego 2017

Z wiatrem i pod wiatr. Niepełnosprawny w podróży

Napisał do mnie kumpel:  
"Hej, jak tam Portugalia? Zawsze ciekawił mnie ten kraj, z resztą, jak wiele innych, na które mogę sobie popatrzeć, niestety, na obrazku. Przypuszczam, że trochę podobny, ale jednak inny od Hiszpanii. Ma ciekawą historię, o której rzadko się mówi, np. kwestia Żydów, tzw.Marrani. Ciekawe, czy są tam jakieś pozostałości po nich?"
Z Matem znamy się z liceum i wiele nas łączy - oboje jesteśmy koło 30-stki, mieszkamy w Warszawie i skończyliśmy studia. Ponadto on jest bardzo utalentowanym muzykiem i na prawdę sporo wie o historii rocka. 
Hmm... Czemu zatem sam się nie zbierze i nie pojedzie sprawdzić jak tam pozostałości po Marrani? Może powinnam mu wysłać listę (uwielbiają sporządzać takie wpisy poczytni blogerzy) "10 kitów, które wciskasz sobie żeby nie podróżować".
Ano kurcze pominęłam jeden szczegół - Mateusz jest niepełnosprawny. Nie przeszkadza mu to świetnie grać na fortepianie (gitarze i pewnie jeszcze kilku instrumentach). Ale wyjście z domu to nie lada wyzwanie. 

 Ciekawe co na to wielbłąd? Ale jeśli nie ma nic przeciwko, to fajna sprawa.

Właśnie z tego powodu owe wspomniane "spisy wymówek" zawsze niepomiernie mnie wkurzały. Pominąwszy różne inne kwestie to  kiedy czytam takie rzeczy, przed oczami stają mi ci którym jest trudniej. Bo gdzieś, w jakiejś szalonej loterii nie wygrali zdrowych nóg czy sprawnego układu nerwowego. Widzę z jakimi przeszkodami się mierzą się. Dla nich brak pieniędzy czy nieznajomość języka to akurat najmniejszy pikuś.
Ale są też tacy, którym się to udaje. I jest trochę patentów czy organizacji, które taką podróż ułatwią. 
Zrobiłam to zestawienie nie po to aby "kopnąć" kogoś w tyłek czy zmotywować (bo kim ja niby jestem żeby robić takie rzeczy). Mam nadzieję, że znajdzie się tu kilka podpowiedzi dla tych, którzy mają ochotę w ten sposób odkrywać świat.
Dziś skupię się na osobach a w kolejnym wpisie na sposobach.

Zatem 21 podróżników, którzy świat zwojowali (lub ciągle to robią) mimo, że mieli pod górkę. Pewnie jak trochę pogrzebiecie to więcej się znajdzie.

1. Przemysław Kowalik

 fotę wzięłam STĄD
Ma 43 lata i od kilkunastu porusza się na wózku - po wypadku samochodowym doznał przerwania rdzenia kręgowego. Obecnie spełnia i rozwija się jako wolontariusz w hospicjum oraz jako podróżnik. Tak jak inni przemieszczają się na rowerze czy stopem on na swoim wózku przemierzył tysiące kilometrów po Polsce i Europie. Na pierwszą wyprawę wyruszył w 2007 roku. Wyznaczył sobie trasę od zachodniej do wschodniej granicy Polski. Musiał podzielić ją na dwie części, bo w połowie podróży zachorował na sepsę. Potem podróżował po Irlandii i Wielkiej Brytanii. Przemek realizuje też inne marzenia związane z odkrywaniem świata w ramach projektu „POWER TEAM: Głębia marzeń” zjechał w asyście kilkuosobowego zespołu wspinaczy i ratowników, do głębokiej na ponad 75 m Jaskini Studnisko w Górach Sokolich. Akcję zorganizowała grupa przyjaciół i znajomych Przemka. Zaangażowali się w nią także strażacy z OSP Olsztyn. Więcej o Przemku TU

2. Sabriye Tenberken


Jako dziewczynka straciła wzrok. Kilkanaście lat później będąc 26- letnią studentką kultury tybetańskiej, postanowiła poznać Azję. Najpierw był Pekin, potem stolica prowincji Syczuan Chengdu, wreszcie pobyt w stolicy Tybetu Lhasie. W wyprawie towarzyszyły jej dwie przyjaciółki i konie, na których się przemieszczały. W Tybecie została na dłużej bowiem sytuacja lokalnych niewidomych bardzo ją poruszyła. Do tego stopnia, że utworzyła tam Braille Without Borders . Jest to - cały czas czynna - fundacja wspierająca rozwój niewidomych dzieci. Postawiła na samodzielny rozwój społeczności, więc wkrótce ruszyła dalej. Przeniosła się do Indii. Wraz ze swoim partnerem założyła tam szkołę Kanthari, która kształci działaczy społecznych ze środowisk wykluczonych.

3. Jasiek Mela 
 
Jako 13 latek stracił lewe podudzie i prawe przedramię w wyniku porażenia prądem. Dwa lata później razem z Markiem Kamińskim wyruszył na biegun. Wkrótce dzięki został najmłodszym w historii zdobywcą dwóch biegunów w ciągu jednego roku. Jednocześnie jest pierwszym niepełnosprawnym, który dokonał takiego wyczynu.  Od tego czasu nieustannie się rozwija, przede wszystkim jako podróżnik oraz działacz społeczny. Jest założycielem fundacji „Poza Horyzonty” oraz współautorem programu podróżniczego „Między biegunami”.  
Ciężko nadążyć za jego wojażami i wyczynami - ma na swoim koncie m.in zdobycie szczytów: Kilimandżaro, Elbrus oraz wspinaczkę na ponad 1000 metrową ścianę skalną El Capitan w Kalifornii.

4. Iza Sopalska

Znana jako działaczka społeczna, modelka i sportsmenka w  Warszawskiej Drużynie Rugby na Wózkach. Kilka lat temu pojechała na samochodową wyprawę do Finlandii. W podróży towarzyszył jej ukochany mężczyzna oraz wózek - jest chora na SM. Zdjęciami i codziennymi zapiskami z podróży Iza dzieliła się na swoim fanpage Kulawa Wyprawa.

5. Artur Labudda

 
Jako 22 - latek w wypadku stracił obie nogi.  Na swoim koncie ma wyprawę na Syberię radzieckim UAZ - em 452. Potem na na quadzie objechał wzdłuż granic całą Polskę. Wraz z przyjacielem przepłynął kajakiem chyba wszystkie największe w Polsce rzeki (na pewno San, Wisłę, Brdę, Kanał Bydgoskie, Noteć, Wartę i Odrę). W marcu 2011 r. otrzymał Kolosa w kategorii wyczyn roku. Wciąż ma głowę pełną pomysłów gdzie wyruszyć. Marzy by podbić pustynię Gobi gdzie do swojego wózka podłączy latawiec stosowany w kitesurfingu
Miłość do podróży łączy z pasją do kolei wąskotorowych. Był jednym z inicjatorów odbudowy kolejki wąskotorowej na terenie Muzeum Obrony Wybrzeża na Helu. Artur jest również sporowcem-  kilkukrotnie został medalistą Mistrzostw Polski w podnoszeniu ciężarów osób niepełnosprawnych.

6.  Shinta Utami
W wyniku choroby Heinego-Medina, na którą zachorowała jako 4 - latka, ma duże problemy z chodzeniem. Musiała wypracować sobie własny sposób poruszania się - niestety bolesny i (w zależności od aktualnego napięcia mięśni) nie zawsze skuteczny.
Na szczęście - podobnie jak w przypadku wszystkich przedstawionych tu osób - mogła liczyć na wsparcie innych ludzi. W 2013 roku jej tata zmodyfikował stary skuter tak, by Shinta mogła z niego korzystać.  Od tego czasu dziewczyna zwiedza świat na swojej Hondzie Scoopy 110 cc a podróżowanie stało się jej sposobem na życie. Marzeniem Shinty jest przesiadka na Hondę GL1800 i poznanie całego świata. Jak spełniają się marzenia dzielnej podróżniczki można śledzić na jej stronie. Ostatnio pisała z Sumatry.

7. Piotr Pogon
Jest animatorem sportowy, mówcą motywacyjnym, maratończykiem, triathlonistą, konsultantem społecznej odpowiedzialności biznesu. Koordynuje i uczestniczy w wielu wyprawach z udziałem osób niepełnosprawnych. Zdobył m.in. szczyty: Kilimandżaro i Elbrus.  Nie przeszkadza mu w tym wszystkim (albo i przeszkadza ale działa pomimo to) nowotwór, brak płuca oraz postępujący niedosłuch. W sierpniu 2012 roku – jako pierwszy człowiek bez płuca – ukończył zawody triathlonowe na dystansie Ironman Triathlon w Kalmarze. Był uczestnikiem Lewa Marathon, New York City Marathon, Tokyo Marathon, Maratonu Berlińskiego oraz wielu innych maratonów krajowych i biegów górskich. Zdobył nagrody Travelera National Geographic w kategorii Wyczyn Roku 2011 za zdobycie wraz z niewidomym Łukaszem Żelechowskim najwyższego szczytu Ameryki Południowej Aconcagua (6962 m n.p.m.). Był honorowym ambasadorem i uczestnikiem I etapu wyprawy rowerowej Rak'n'Rolling 5000 km na Zwrotnik Raka, nagrodzonej w plebiscycie National Geographic „Traveler” w kategorii: Społeczna Inicjatywa Roku 2012. Został nominowany do nagrody Laury Magellana w kategorii „Magellan Roku 2014”

8. Hanna Pasterny

 
Z wykształcenia jest romanistką i logopedką. Na co dzień pracuje jako konsultantka ds. osób niepełnosprawnych w Centrum Rozwoju Inicjatyw Społecznych CRIS w Rybniku. Świetnie sprawdza się w tej pracy ponieważ sama zna niepełnosprawność z autopsji - nie widzi od urodzenia. Pomimo tego jej wielką pasją są podróże, które opisuje w książkach. Do tej pory wydała trzy. „Jak z białą laską zdobywałam Belgię” jest opisem kilkumiesięcznego pobytu w Liège, dokąd wyjechała na Europejski Wolontariat. Pisze o codzienności, ciekawych miejscach, niezwykłym spotkaniu z rodziną pisarki Marii Gevers. „Tandem w szkocką kratkę” to historia jej pracy i przyjaźni z chorą na zespół Aspargera profesor Marion Hersh. W książce "Moje podróże w ciemno” opisuje swoje podróże po Polsce, Europie i samodzielną wyprawę do USA.
W wolnym czasie jeździ na tandemie i uprawia nordic walking w specjalnej uprzęży do chodzenia w parach. Otrzymała wyróżnienia Lady D, „Człowiek bez barier”, "Lodołamacz specjalny w woj. śląskim".

9. Michał Woroch
 
I znowu taka osoba, że nie wiem od czego zacząć. Że robi fantastyczne foty? Lepiej je sami zobaczcie. Że jest grafikiem, kręci filmy dokumentalne?  Że realizuje projekty aktywizujące osoby niepełnosprawne?  Sam porusza się na wózku (choruje na rdzeniowy zanik mięśni) ale - jak można znaleźć na jego stronie - "(...) jest w ciągłym ruchu i podróżuje po całym świecie, czerpiąc z wypraw inspiracje do nieprzerwanego tworzenia(...) " 
Jego wyprawy zaczęły się od udziału w zabawie radiowej Trójki, do której zaprosił go przyjaciel. „Wielki Wyścig” to konkurs, w którym chodzi o pokonanie autostopem w jak najkrótszym czasie dystansu z Madrytu do Warszawy. Dwa lata później poznany u przyjaciół profesor zaprosił go do udziału w projekcie etnograficzno-kulturalnym w Mongolii. Wyprawa  trwała trzy miesiące. Początkowo przemieszczali się koleją transsyberyjską, a potem konno. Aby dostać się do mieszkających w górach na wysokości 3 tys. m n.p.m. Tsatsaanów sam wymyślił konstrukcję opartą na przywiązaniu się do konia za pomocą pasa strażackiego. Potem były jeszcze Indie, Polska a w 2012 roku przemierzył samochodowo (wraz z przyjacielem) 17 tysięcy kilometrów po Europie. Obecnie wraz z kompanem Maćkiem Kamińskim (który jest po lewej na tym zdjęciu) objeżdża Amerykę Południową.

O Michale i o Maćku TU

10. Maja Lukosz 

Maja i jej ukochany Robur porzucili prace (ona była psychologiem, on prawnikiem) by jeździć po świecie starą skodą,  którą pieszczotliwie nazywają Świnią. Wpływ na podjęcie takiej decyzji miała jej choroba - okazało się, że Maja ma Stwardnienie Rozsiane.
Od kilku lat przekraczają granice zarówno fizyczne jak i finansowe a przede wszystkim te na mapie. Byli już w najróżniejszych miejscach od Skandynawii poprzez Kaukaz i Indie. Ich Świnia to niezwykły wehikuł dostosowany do spania, przechowywania leków i reszty dobytku.
O wszystkim wesoło i barwnie opowiadają na swoim fanpage i kanale yotubowym.

Kiedyś był sportowcem - bramkarzem ale w wyniku nieudanej operacji kręgosłupa wylądował na wózku. Jak wszyscy wspomniani tu bohaterowie mimo trudności zwiedza świat. W podróżach po Polsce i reszcie świata towarzyszy mu żona. Wspólnie odwiedzili m.in Maltę, Wiedeń, Litwę, Portugalię, Egipt czy Wyspy Kanaryjskie. Założył bloga, na którym nie tylko dzieli się swoimi przeżyciami ale też doradza innym niepełnosprawnym podróżnikom.

Cierpi na paraplegię ale ponadto robi tyle innych rzeczy, że akurat ten fakt może się wydawać najmniej istotny. Pisze wiersze, teksty piosenek, artykuły, recenzje... I oczywiście podróżuje. Na jej stronie można zobaczyć zdjęcia uśmiechniętej, eleganckiej pani na wózku, uwiecznionej na tle piramidy w Meksyku, palmy w Gruzji czy budynków w Malezji. Przemyśleniami dotyczącymi podróżowania osób niepełnosprawnych dzieli się TU.

13. Erik Weihenmeyer

Amerykanin jest pierwszym niewidomym, który wszedł na Mount Everest.  Jako pierwszy niewidomy zdobył również koronę ziemi, czyli najwyższe szczyty wszystkich siedmiu kontynentów. Zaczął tracić wzrok jako dziecko - miał niewiele ponad 10 lat. Całkowicie oślepł w wieku 15 - lat. Mógł  jednak liczyć na wsparcie otoczenia, zwłaszcza braci i ojca. To właśnie tata zachęcał syna do uprawiania sportu. Z czasem wspinaczka górska  przekształciły się w życiową pasję Erika. Obecnie organizuje profesjonalne wyprawy w Himalaje.

14. Ewa Nowicka Rusek 

 
Z panią Ewą zetknęłam się na studiach, prowadziła zajęcia z antropologii. Sama studiowałam psychologię ale to właśnie te wykłady zapamiętałam jako najciekawsze z całych studiów. Poniekąd to one sprawiły, że robię to co robię. Dopiero po kilku zajęciach zorientowałam się, że moja wykładowczyni nie widzi. Wcześniej wyciągałam rękę w górę ilekroć chciałam się zgłosić. Myślę, że wielu z Was też tkwiło by z ręką w górze (i popełniało milion podobnych błędów) bo przy osobie tak żywiołowej i ekspresyjnej bardzo ciężko o skojarzenia z niepełnosprawnością. Zresztą tam żywiołowość (zasuwam tu strasznymi stereotypami) - pani Ewa non stop opowiadała o wyprawach. No może nie non stop bo jednak dużo się uczyliśmy ale wyprawy często były tłem. Słuchałam jak zahipnotyzowana. O tym jak obserwowała (tak!) życie Jakutów na Syberii, co widziała w Indiach i jak się jej jechało autostopem do Grecji. Potem dowiedziałam się, że zdobyła nagrodę Fundacji Integracja Człowiek bez barier 2007. Że jeździ na nartach (biegówkach) i wspina się po górach.
Mogłabym tak długo bo na prawdę jestem zafascynowana tą kobietą ale lepiej przeczytajcie sobie sami TU.

15.  Gerda du Toit 
 
Sens życia po amputacji obydwu nóg z powodu cukrzycy odnalazła na motocyklu. Okazało się, że pojazd może stać się jej nowymi, turbo nogami. Po tym jak pasja do podróży pomogła jej, postanowiła przekuć ją we wsparcie dla innych. Motocyklistka wyruszyła na swojej Hondzie w trasę o długości 4000 km - z Johannesburga do Kapsztadu, by zebrać środki na zakup 100 sztuk protez dla potrzebujących dzieci. Zakup sfinansuje fundacja „Kirsty Watts Foundation”, która pomaga w rehabilitacji dzieciom na całym świecie.  W akcję włączyła się społeczność motocyklistów - przez większe miasta eskortuje ją Stowarzyszenie Chrześcijańskich Motocyklistów. Podróż Gerdy ma szansę na wpis do Księgi Rekordów Guinnesa.

 17. Małgorzata Tokarska

Jest niepełnosprawna od urodzenia ale została licencjonowanym pilotem wycieczek. I założyła pierwsze w Polsce biuro podróży dla osób niepełnosprawnych. Samotnie i razem ze swoimi grupami zwiedziła Francję, Nową Zelandię, Rosję, Litwę, Singapur, Bali, Malezję... I długo by jeszcze wymieniać. O jej wyprawach możecie poczytać na blogu. Czasem udziela też wywiadów i udziela rad. Np. rodzicom podróżującym z niepełnosprawnymi dziećmi.

Dzieciaki 
Rodzice Staszka piszą na blogu o rozmaitych sprawach związanych z rozwojem ich synka, który ma Zespół Downa. Czasem zdarzy się, że doradzają też apropo podróży z takim dzieckiem. Np. TU.

19. Rowan Isaacson

 
U małego Rowana zdiagnozowano autyzm. Chłopiec miał ataki szału, problemy z samoobsługą, irytujące stereotypie. A jednocześnie niezwykłe porozumienie ze zwierzętami, wyraźnie wysoką inteligencję. Dla rodzin niepełnosprawnych dzieci to często chleb powszedni: olbrzymie trudności, często cierpienie mieszają się z zachwytem nad unikalnym światem małego człowieka. Rodzice Rowana poczuli jednak, że zaczynają wariować. Że oddalają się od siebie i coraz mniej w nich takiej zwykłej radości. Traf chciał, że tata chłopca to Ruper Isaacson. Pisałam już o nim TU. Przed powiększeniem rodziny założył fundację walczącą o prawa rdzennych mieszkańców różnych krajów - np. Aborygenów czy Masajów. Kręcił o nich również filmy dokumentalne. Znał mądrość tych narodów a przede wszystkim wierzył w moc jaką mają szamani. Właśnie u nich postanowił poszukać wsparcia w leczeniu chłopca. Razem z Rowanem,  żoną i kumplami, którzy całe przedsięwzięcie dokumentowali na kamerze, pojechał na step do mongolskich szamanów. Kiedy przed wyprawą zastanawiali się jakich zmian oczekują - mama Rowana powiedziała, że marzy by ten samodzielnie zaczął korzystać z toalety. Jego tata chciał by był szczęśliwy, spokojny. I odnalazł pasję w jeździe konnej. I wiecie, że wszystkie te marzenia się spełniły? Relację z niesamowitej podróży można przeczytać i zobaczyć w książce i filmie dokumentalnym ''Opowieść ojca''.

20. Kalinka
Dziewczynka urodziła się z chorobą genetyczną – rdzeniowym zanikiem mięśni. Jej historię poznałam czytając przejmującą opowieść ojca dziewczynki Andrzeja Lipińskiego. W książce
"Kalinka" autor próbuje zrozumieć sens nieuleczalnej choroby swojego dziecka. Przez sześć lat życia Kalinki nieustannie poszukiwał on kontaktu z córką. Każdego dnia spoglądał jej w, by wyczytać z nich to, czego nie może usłyszeć. Nie pogodzeni z diagnozą lekarzy, Barka i Andrzej szukali ratunku u energoterapeutów, uzdrowicieli i indyjskiego guru. Nauczyli się obsługiwać prywatny oddział intensywnej terapii i specjalnie dostosowanym samochodem przemierzyli pół Europy. Wraz z podłączoną do respiratora córeczką wspięli się na szczyt dwutysięcznika, zwiedzili kopalnię srebra, pływali w morzu. Starali się - do samego końca- by ich wspólne życie było mimo wszystko pełne miłości, wrażeń i  przygód. 
Więcej o książce TU.

21. Leo

 
Leo urodził się z niewyobrażalną wręcz chorobą Klątwą Odyny. Kiedy zasypia jego ciało zapomina o oddychaniu i za każdym razem grozi mu śmierć. Ciężko sobie wyobrazić jak całkowicie rozbija rzeczywistość tego typu zaburzenie. Sen kojarzy się przecież z czymś najbezpieczniejszym na świecie. Rodzice Leosia właśnie w codzienności starają się znaleźć sposób na przetrwanie. Krótkometrażowy film autorstwa taty chłopca, który jest zapiskiem jego wieczornych rozmów z żoną, został w 2015 roku nominowany do Oscara. Codzienność to rozmaite rzeczy, dla niektórych również podróże. Zapiski (bardzo piękne) z wychowywania tak niezwykłego chłopczyka, czasem również relacje z bliższych i dalszych wypraw, można poczytać TU.

Jeszcze raz chciałam coś podkreślić - dalekie woyaże to nie jedyny sposób na odkrywanie świata. Pracując z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie nauczyłam się wielu rzeczy, m.in tego by doceniać małe sprawy, z pozoru niewielkie kroki. I jeszcze, że wiele rzeczy jest bardzo względnych a już na pewno sukcesy. Co łączy wejście na Kilimandżaro przez himalaistę i trzy kroki zrobione przez chłopaka, który nigdy nie miał chodzić? Tak na prawdę bardzo wiele - obydwa wyczyny wymagały mnóstwa pracy, energii i samozaparcia. Tyle tylko, że o tym pieszym jest większa szansa, że napiszą gazety.

A TUTAJ moja ukochana relacja z wyprawy ever.

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Kwiaty od Nastii

"Olga, mam pomysł!" powiedziała Nastia. "Zrobię cukierkowe kwiatki takie same jakie dawał mi mój mąż kiedy jeszcze mieszkaliśmy na Ukrainie. A ty byś je sprzedała na CzujCzuju tak jak te moje lale. Tamte pieniądze z lalek to było dla mojej rodziny spore wsparcie."


Myślę, że to faktycznie bardzo piękny pomysł na Walentynki. W środku kwiatków są cukierki ale nie tylko o słodkości tu chodzi. Jest też historia.

Jak to jest zostawić wszystko co się zna i kocha, bo tam gdzie mieszkamy grozi nam niebezpieczeństwo? Nastia zna taką sytuację z autopsji. Dzielnie walczy o lepsze życie w Polsce. Uciekła z Ukrainy przed wojną. W swoim rodzinnym mieście prowadziła wielką kawiarnię dla dzieci i była dyrektorką domu opieki. Wszystko się zmieniło kiedy okazało się, że weszło wojsko i zaczęły się regularne walki.

Nie jest jej łatwo bo język, bo trzeba się połapać we wszystkim od nowa, bo tęskno za rodziną, która została Mimo wszystko się stara - żeby dzieci czuły się bezpieczne i szczęśliwe, żeby dalej być potrzebną i się rozwijać. Te kwiatki są jednym z przejawów tych starań. Poznałam Nastię podczas projektu Historie Kuchenne gdzie Polaków gotować potrawy ze swoich krajów i opowiada o kulturze. 
Można kupić kwiatki, które Nastia zrobiła. 
TUTAJ jest album, przez który można to zrobić. Kupuje się podpisując pod zdjęciem "zamawiam" i pisząc w tej sprawie tu do nas. Wszelkie informacje podamy już na priv.







Ps. Kto ma ochotę może odebrać kwiatki osobiście i poznać Nastię, porozmawiać z autorką i dowiedzieć się do kogo trafiło wsparcie.