sobota, 19 stycznia 2013

Down Cafe

Idę dziś po deszczowym Stambule i gorączkowo szukam jakiegoś miejsca aby się ogrzać. Nagle patrzę a na kawiarni zdjęcie dziewczynki z pizzą. Dziewczynka ma charakterystyczną twarz. Przyglądam się dokładniej- ma zespół Downa! A miejsce nazywa się Down cafe i prowadzą go młodzi ludzie z zespołem Downa.


Czy eksponowanie zaburzenia (zespół Downa to nie choroba tylko wada genetyczna), już w samej nazwie restauracji, ma sens? Moim zdaniem zdecydowanie tak! Bo to jak wejście do innego świata. Świata, w którym kelnerzy, w przerwie między podawaniem posiłków grają w łapki a do klienta (który nie jest gwiazdą popu) stoi kolejka pracowników, aby się przedstawić i przyjacielsko przywitać. Nie każdemu będzie ten klimat pasował, tak samo jak nie każdy lubi knajpy w stylu country. Oczywiście jest to temat do refleksji ale mnie bardzo cieszy, że jest miejsce w, którym zauważa się potencjał tych osób. W kontaktach społecznych są przecież często bardzo sprawni i ujmujący. Wiele osób będzie urzeczonych taką obsługą. Pewnie, że istotą integracji byłoby gdyby fakt, że mamy pracownika z upośledzeniem był normą. Z drugiej strony nie da się ukryć , że takie osoby są często wolniejsze i mniej zaradne. Nikogo nie dziwi, że Włoch, który otwiera lokal w Polsce potrzebuje tłumacza. Nieco podobnie jest z tworzeniem miejsca do pracy osobom niepełnosprawnym intelektualnie. Down Cafe pokazuje, że wystarczy stworzyć im przyjazne warunki a są w stanie na maksa wykorzystać swoje umiejętności. Najbardziej cieszy mnie, że nie ma tu miejsca na litość. Lokal jest ładnie urządzony, przytulny i kipi radością a jedzenie po prostu pyszne. Zdrowa, domowa kuchnia. Wegetarianie mieliby tu eldorado (co w Turcji jest czymś bardzo cennym). 
Po poznaniu imion i wieku połowy obsługi i zjedzeniu pysznej porcji warzyw z ryżem, przyszła pora na rozmowę z pomysłodawcą.


Saruhan Singen jest z zawodu architektem. Ma uśmiech świętego Mikołaja i żywiołowość dziecka z ADHD. Nigdy by nie pomyślał, że będzie założycielem restauracji (i fundacji). Ale 31 lat temu przyszła na świat Sizi... Kiedy okazało się, że córka jest niepełnosprawna intelektualnie, Saruhan założył fundację a następnie miejsce, w którym Sizi i wiele innych (obecnie w Down Cafe jest zatrudnionych 25- ciu niepełnosprawnych pracowników ) mogłoby się realizować i zarabiać (podczas naszej rozmowy dziewczyna kilka razy podchodzi do taty, on ciągnie ją za kucyk, ona klepie go po głowie i wymieniają promienne uśmiechy)

Kiedy pytam czy wszyscy dostają za swoją pracę zapłatę, mój rozmówca nie kryje zdziwienia durnym pytaniem: "To chyba naturalne! Przecież to jest praca!". Obecnie wszyscy marzą o założeniu filii takich miejsc. Najlepiej na terenie całej Turcji.
Póki co nie poprzestają na marzeniach i rozwijają to co mają. Restaurację codziennie odwiedza około 50-ciu osób. Poza zyskami z utargu, lokal utrzymuje się z dzięki hojności sponsorów. Co miesiąc odbywają się tu imprezy z kuchnią różnych narodów: meksykańską, hinduską, chińską... Ostatnio padł pomysł by częściej była japońska bo mają bardzo aktywnego japońskiego sponsora. 
To takie budujące - zazwyczaj w poszukiwań pomysłów społecznych patrzymy w stronę Skandynawii. Tymczasem inspirację i ciekawe rozwiązania możemy znaleźć wszędzie! Najlepszą szkołę dla niesłyszących, jaką widziałam w życiu znalazłam w Kurdystanie (tu o warsztatach w tej szkole ). W Mołdawii trafiłam na wzorcową szkołę specjalną. W Turcji miałam okazję brać udział w ciekawym projekcie, fundacji zajmującej się sztuką osób wykluczonych Dream Academy
Koniecznie zajrzyjcie do Down Cafe podczas pobytu w Stambule. Poczujecie się jak gwiazda popu. Zjecie coś pysznego. Przesiąkniecie serdeczną atmosferą. Wyjdziecie na zewnątrz z wielkim uśmiechem na twarzy, nawet jeśli Stambuł deszczowy.
Telefon: 0554 901 04 22
Adres: Cebeci Mah. 2453/2 Sok. No: 3 Sultangazi Şişli İstanbul
Strona internetowa: Down Cafe

O podobnych projektach w Polsce:

i na świecie:

1 komentarz: