sobota, 19 stycznia 2013

Zimo, spadaj na szczaw!

Kiedy mróz szczypie w policzki ciężko prowadzić warsztaty na ulicy. Dlatego przed zimą uciekliśmy do Turcji, gdzie możemy w pełni realizować nasze zajęcia (i nie ograniczać się tylko do biegów, podskoków i chuchania w zmarznięte dłonie). Teraz, z bezpiecznego dystansu, mogę  przyjrzeć się wszystkim tym, którzy za problematyczne chłody odpowiadają. A są to:

Ziuzia
Widywany zimową porą na Białorusi. Jest to niski, brzuchaty starzec z długimi siwymi włosami i brodą. Nosi się na jasno, głównie w biały kożuch, jest przy tym na boso (!) i ma zawsze odkrytą głowę. Jego nieodłącznym atrybutem jest żelazna buława. Imię Ziuzia to nie taka śmieszna Zuzia (jak pomyślałam, kiedy po raz pierwszy stanęłam oko w oko z tym bosym dziadem) tylko pochodna od białoruskiego czasownika зюзець/ziuzieć, czyli marznąć.  Do dziś używa się wyrażenia „Zmarzł jak Ziuzia”.
Niektóre drzewa genealogiczne wskazują na bliskie związki z Perunem (słowiańskim bogiem piorunów) i Czarnobogiem (słowiańskim bóstwem złego losu). Mimo podobieństwa nie jest za to nijak spokrewniony z Dziadkiem Mrozem ani nigdy nie pełnił podobnej funkcji: Ziuzia mrozi a nie rozdaje podarki!
Głównie przebywa w lesie, w osadach ludzkich zjawia się rzadko i  zasadniczo w dobrych celach- by pomóc ludziom lub ostrzec ich przed wyjątkowym chłodem. Potrawą z nim związaną jest kutia. Kiedyś Białorusini odkładali część z wigilijnej porcji na osobny talerz i stawiali w bezpieczne miejsce, by starzec mógł się w nocy posilić. To ważne by Ziuzia był syty i zadowolony bo w chwilach rozzłoszczenia zwykł stukać żelazną buławą po drzewach, a nawet chatach- od czego skrzypią i pękają. Śnieg jest dla odmiany oznaką miłosierdzia Ziuzi, oznacza, że starzec pożałował przyrody i nakazał swemu słudze Mrozowi przykryć świat ciepłą, białą pierzynką. Zamarznięta ziemia również jest przejawem jego dobroci- na Białorusi nie brakuje terenów bagiennych, więc dopiero podczas minusowych temperatur, gdy bagna zamarzają, można zwieźć saniami siano z podmokłych łąk.

Dziadek Mróz, (w języku rosyjskim: Дед Мороз -Морозко) 
Ten surowy starzec w przepasanym sznurem kożuchu wywodzi się z wschodniosłowiańskiego folkloru ale karierę zrobił w okresie istnienia Związku Radzieckiego, jako świecki odpowiednik Świętego Mikołaja (w czasach stalinizmu podjęto próby rozszerzenia jego terenu działania na inne kraje bloku wschodniego ale zakończyły się one fiaskiem). W krajach rad po rewolucji, Święty Mikołaj, podobnie jak wszystkie inne tradycje Bożego Narodzenia, był bardzo źle widziany. Ostateczne ''wygnanie świętego'' nastąpiło w przededniu roku 1929. Boże Narodzenie ogłoszono wówczas normalnym dniem pracy a specjalne patrole sprawdzały, chodząc po ulicach, czy nigdzie "nie dochodzi do przygotowań świątecznych".
Już w 1936 roku pojawił się jednak Dziadek Mróz! Stało się to po 28 grudnia 1935 i publikacji artykułu w gazecie "Prawda", w którym zaproponowano zwrócenie się ku tradycji. Oficjalna ceremonia powrotu Mikołajem było bardzo szybka. Najpierw pojawił się na zabawie zimowej w Pałacu Pionierów w Charkowie. W styczniu 1937 roku, Dziadek Mróz, powitał gości na uroczystość w Domu Związków w Moskwie.
W tworzeniu nowego wizerunku Dziadka Mroza ważną rolę odgrywało radzieckie kino:


Stosunek samego rosyjskiego Kościoła Prawosławnego do dziadka Mroza był od początku negatywny. Uważano, że jego korzenie są pogańskim uosobieniem sił przyrody, co jest sprzeczne z nauką chrześcijańską. Jednocześnie w 2000 roku, metropolita Sergiusz oświadczył publicznie, że : "... Dziadek Mróz - to dobry znak, znany każdemu z nas od dzieciństwa. Ale należy pamiętać, że trzeba odróżnić bohaterów dobrych i złych. Myślę, że obraz Dziadka Mroza - to normalny rozwój naszej świeckiej tradycji duchowej". Dziadek Mróz z założenia nie ma nic wspólnego z religią ani cudami. Prezenty daje na Nowy Rok a nie na Boże Narodzenie. Różnic między świętym a świeckim znajdziemy znacznie więcej. Święty Mikołaj odwiedzający dziś (tak naprawdę postać pochodzi przecież od biskupa, który z obecnym obrazem nie miał nic wspólnego) dzieci w Europie i Stanach, pod wpływem pop kultury stał się rubasznym, wesołym grubaskiem. Dziadek Mróz jest znacznie bardziej poważny. Wysoki i silny, nigdy gruby. Miast czerwonej czapki z pomponem jego głowę grzeje futrzana czapa lub uszanka (prawdziwy święty Mikołaj nosił cebulastą mitrę, ponieważ wywodził się z tradycji kościoła wschodniego). Jego długi do pięt kożuch bywa czerwony, ale znacznie częściej jest błękitny lub srebrny. Podpiera się kosturem, a nie pastorałem (grubasek z reklam coca-coli niczym się nie podpiera). Na nogach ma walonki (na buty świętego ani postaci z reklam jakoś nigdy nie patrzyłam). Jego sanie ciągną trzy -chyba zwyczajne bo przemieszczające się po ziemi- konie a nie wznoszące się do nieba renifery. Do domu wchodzi przez drzwi, nigdy przez komin.
Jeżeli chodzi o powiązania rodzinne to często towarzyszy mu wnuczka Śnieżynka (ros. Снегурочка). O dzieciach nikt nic nie słyszał  (skoro ma wnuczkę to jednak musiały jakieś być) ale na pewno ma żonę, którą jest Starucha Zima.
Od początku istnienia, jak na każdej charyzmatycznej postaci, próbowano ubić na Dziadku Mrozie rozmaite interesy. Najlepiej udało się to osiągnąć w mieście Wielki Ustiug (Вели́кий У́стюг) -w obwodzie wołogodzkim w północnej Rosji, nad Suchoną.  25 grudnia 1999 odbyło się tam wielkie otwarcie "Domu Świętego Mikołaja". Według byłego gubernatora regionu, na okres pierwszych trzech lat ( od 1999 do 2002) liczba turystów odwiedzających miasto wzrosła z 2000 do 32 tysięcy. Od rozpoczęcia projektu został wysłany do Dziadka Mroza ponad milion listów od dzieci w różnych krajów, 15 razy wzrosły zyski z handlu i zmalało bezrobocie. Od 2005 r. w Rosji, 18 listopada obchodzi się w Wielkim Ustiug, urodziny Dziadka Mroza. 
Staruszka można również spotkać w rezydencji w Rosji w Archangielsku oraz na Białorusi w Puszczy Białowieskie.
Białoruski Dziadek Mróz od 25 grudnia 2003 roku, przyjmuje serdecznie wszystkich gości przez wszystkie 365 dni, a nie tylko na Nowy Rok. W ciągu pierwszych pięciu lat jego rezydencję odwiedziło ponad 340.000 przybyszy z 70 krajów. Pierwszym oficjalnym Dziadkiem Mrozem w Puszczy Białowieskiej był Wiaczesław Semakov, zastępca dyrektora do badań naukowych białoruskiego Parku Narodowego. Na bazie doświadczeń swojej dwuletniej kariery, napisał książkę "Być Świętym Mikołajem" i "Święty Mikołaj i jego rodzina" (we współpracy z Generalnym Dyrektorem Parku Narodowego Nikołajem Bambizą). Łączna powierzchnia nieruchomości, którą zamieszkuje Dziadek Mróz wynosi ponad 15 ha. Oprócz domu Dziadka Mroza, na terenie jest również oddzielny budynek, w którym przechowywane są prezenty i listy wysyłane przez dzieci (białoruski Dziadek Mróz otrzymuje dziennie 1,5 tysięcy listów i na prawie wszystkie wiadomości odpisuje), oraz Muzeum Dziadka Mroza a także liczne, drewniane figury bajkowych postaci i młyn.
Uważa się, że rezydencja narusza przepisy ochrony środowiska w Republice Białorusi i spowodowała wielki niepokój w populacji żubra Białowieskiej.

Pakkaine
W Petrozavodsku w Karelii można z kolei odwiedzić (lub napisać do niego na adres: exit@museums.karelia.ru) Pakkaine czyli karelskiego kolegę dziadka M. i świętego M.
Legenda mówi, że Pakkaine urodził się na początku zimy w koszyku kupca. Na pamiątkę jego niezwykłych narodzin rodzice dali mu imię Pakkaine, co -po karelsku- oznacza "niewielki mróz". Kiedy Pakkaine dorósł, stał się kupcem, podróżował po całym świecie i kupował słodycze oraz niezwykłe towary do sprzedaży w swoim sklepie, w miejscowości Olonets. Ponadto w każdy Nowy Rok zwykł rozdawać prezenty. Jest w średnim wieku, nie ma brody i mieszka w wielkim namiocie. 

Śnieżynka
Wnuczka Dziadka Mroza, sama co prawda nie przynosi chłodu ale jest stałym towarzyszem swojego dziadka i jego wiernym pomocnikiem. Trudno jednoznacznie stwierdzić jej wiek. Czasem przedstawiana jest w postaci małej dziewczynki, czasem jako młoda dziewczyna (lub jak pani na zdjęciu). 
Istnieją hipotezy, że prototypem Śnieżynki może być postać świętej Łucji. Święta Łucja, nie chcąc porzucić swojej wiary, pozbawiła się oczu, w związku z czym stała się patronką dnia uchodzącego za najkrótszy dzień w roku, czyli 13 grudnia. "Świętą Łucją" 13 grudnia (w krajach w których obchodzi się święto czyli na początku we Włoszech, potem głównie w Skandynawii) w rodzinie zostaje najstarsza córka. Ubrana na biało, z wiankiem z zapalonymi świecami, budzi rodziców, śpiewając tradycyjną włoską piosenkę "Santa Lucia" i podaje  świąteczne śniadanie. Tradycyjnie składają się na nie: kawa, grzane wino (glögg) i  ciastka z rodzynkami i szafranem (ussekatter).
W rosyjskim folklorze Śnieżynka pojawia się w XIX wieku, jako postać z bajki o dziewczynie ze śniegu, która ożyła (ślicznie mi tą bajkę zilustrowały naddniestrzańskie maluchy, więc ją zamieszczę przy najbliższej okazji). W okresie powojennym Śnieżynka - była niemal obowiązkowym towarzyszem Dziadka Mroza we wszystkich uroczystościach.

Biały Starszy (po mongolsku Tsagaan өvgөn) - 
Popularna w Mongolii a także w Buriacji i Chinach postać związana z zimą, jak również z mądrością, bogactwem i długowiecznością. Jest w buddyjskim panteonie jednym z symboli płodności i dobrobytu. Tradycyjnie przedstawiany jako starzec z długą białą brodą, trzymający różaniec. Czasem ukazuje się go jako pustelnika, który siedzi  pod brzoskwiniowym drzewem, w otoczeniu par małżeńskich żurawi i jeleni. Inne obrazy pokazują go frontalnie, z pełną sylwetką. 
Tradycyjnie kojarzy się go z Nowym Rokiem i miesiącami mongolskiego wypoczynku czyli zimą. Przesilenie zimowe - 22 grudnia - to dzień ro poczęcia jego wędrówki.
W niektórych wersjach mitologii Biały Starszy jest partnerem Itügen, Matki Ziemia, znanej również jako Etügen Eke.

Kajkias (także Kaikias, Hellespontias (gr. Καικίας Kaikías, łac. Caecius)
Bóg z mitologii greckiej uosabiający chłodny północno-wschodni wiatr, który pokrywa niebo ciężkimi chmurami (swym chłodem oziębiał i zagęszczał parę). Jeżeli znowu zechcemy zajrzeć na powikłane drzewa genealogiczne bogów to dowiemy się, że przypuszczalnie uchodził za syna tytana Astrajosa i tytanidy Eos oraz za brata m. in. Boreasza, Eurosa, Notosa, Zefira, Apeliotesa, Lipsa, Skirona ( którzy są personifikacjami innych wiatrów) 
Przedstawiany jest jako wiekowy, zarośnięty mężczyzna, z wielkimi skrzydłami u ramion i z tarczą pełną gradu.

Buka (szw. Mårran, fin. Mörkö) 


Najbardziej znana postać kojarzona z zimnem, kto wie czy nie jedno z najtragiczniejszych fikcyjnych stworzeń, które kiedykolwiek zamieszkiwały naszą wyobraźnię.
Podobna do skały,  zwalista, bura. Patrzy na świat wielkimi, przerażonymi oczami i wyszczerza zęby.
Nienawidzona bo sieje niepokój. Wzbudza powszechny strach, jednak nie wiadomo, czy naprawdę jest groźna, czy tylko przeraźliwie samotna i nieszczęśliwa. Pragnie kochać i być kochaną (tzn. tak mi się wydaje ale to tylko domysły bo nigdy nie odzywa się nawet słowem). Pojawiając się w jakimś miejscu, przynosi chłód i zamraża ziemię, na której stoi przez dłuższy czas. Miejsce, gdzie przebywa dłużej niż godzinę, staje się jałowe. A przecież to nie jej wina, że jest Buką! W jej postaci można się doszukiwać najrozmaitszych metafor, jak zresztą w niemal wszystkich bohaterkach książek z cyklu o Dolinie Muminków autorstwa Tove Janson, z których Buka się wywodzi. Nic nie wiadomo o jej rodzinie. Pewne jest , że jak magnes działają na nią światło i ciepło domu Muminków. 
Dla mnie najpiękniejszy jest koniec historii o Buce, coś w czym odnajdą się resocjalizatorzy, terapeuci i pedagodzy- w książce "Tatuś Muminka i morze" Buka, stęskniona za zapalaną wieczorem lampą, wyrusza za rodziną Muminków na bezludną wyspę. By się tam dostać płynie na zamrożonej przez siebie krze. Muminek -współczujący troll- codziennie wynosi dla niej naftową lampę na brzeg morza. W końcu jego postępowanie zmienia Bukę, która traci swoją główną właściwość i przestaje przynosić chłód.


ULL  
Skandynawski bóg śmierci łączony także z polowaniem i zimą. Niektórzy mówią, że zastępuje Odina co roku w okresie zimowym
Jest synem bogini Sif i pasierbem Thora. Znakomity łucznik, łyżwiarz i narciarz.
Jego imienia wzywano przy pojedynkach. 

To tylko namiastka wszystkich związanym z zimą i mrozem fikcyjnych postaci. Kiedy zaczniemy przygodę z nieistniejącymi bohaterami okazuje się, że jest to świat bardzo pojemny i fascynujący. Z góry przepraszam za pominięcie niektórych, jeśli o jakiś wiecie bardzo proszę o poinformowanie:)

Więcej:

1 komentarz:

  1. bardzo ciekawe. Cieszę się, że po krótkiej przerwie znowu piszesz i robisz warsztaty :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń