piątek, 11 lipca 2014

Strach się bać

 " Co chcecie osiągnąć przez te wasze warsztaty, przecież i tak mentalności nie zmienicie". Całkiem często to słyszę. I no cóż, za bardzo się tym nie przejmuję. Myślę, że nie mam prawa nikomu zmieniać mentalności. Dużo bardziej interesuje mnie wymiana i chwila radości jaka jej towarzyszy. W końcu z chwil jesteśmy ulepieni, nie? Dzieci żyją głównie chwilą obecną. Zapamiętują wydarzenia nie w kolejności następstwa czasu, ale o tyle, o ile zyskały one wyraziste zabarwienia uczuciowe, np. były radosne albo przerażające.
Cieszy mnie, że Greta poszła do szkoły ale zdaje sobie doskonale sprawę, że nasze pojawienie się i Wasze wyprawki to była tylko malutka składowa tej sytuacji. Poza tym, zdecydowana większość napotkanych przez nas dzieciaków nie będzie miała szans na edukację i my w tym nie pomożemy. A w czym pomożemy? Mam nadzieję, że zostanie w nich przeświadczenie, że fajnie jest czuć. Świat wokół czasem nie jest piękny i od dzieci nie wiele zależy ale na to co mamy w głowie i co z tym syfem zrobimy, mamy wpływ. Dlatego gadamy o emocjach, rysujemy je, tańczymy, fotografujemy.  Czego się dotychczas dowiedzieliśmy? No sporo... A skoro tyle tu mówię o nie baniu się uczuć to może na początek STRACH!



Jak dzieci opisują strach? 
"Strach pachnie jak stary kot"
 "ma duuuże oczy, stoją mu włosy"
"Strach smakuje jak taka bardzo kwaśna zupa"
"Strach smakuje jak pot spod pachy"
"Strach czasem jest miły"
(i to jest najprawdziwsza poezja) 

Czego bały się dzieci, które uczestniczyły w naszych zajęciach?
"Drakuli"
"Czarnoskórych- ale dlaczego?- a bo w Uwadze pokazywali, że tacy to zamykają i więżą w piwnicach- No ale w Uwadze to raczej pokazują rzeczy, które są wyjątkowe, więc nie wszyscy tak robią- Robią, robią proszę pani! Ja raz szedłem ulicą i jeden się tak na mnie patrzył..."
"Cioci Walentyny bo bije pasem i śmierdzi"
"Niedźwiedzia"
"Burzy"
"Taty jak się złości"
"Tego, że mama po mnie nie przyjdzie do przedszkola"
"Tego, że mój brat umrze"
"Pająków"
"Tego, że zacznę brać narkotyki i nie wyjdę na ludzi"
"Głośnego czytania w klasie"
 
A jak zdaniem psychologów jest ze strachem i lękiem?
Strach - to uczucie, które pojawia się coś konkretnego co nam zagraża. Niebezpieczeństwo jest widoczne i obiektywne, np. goni nas niedźwiedź albo krzyczy na nas pijany sąsiad.
Lęk - powstaje na skutek wyobrażania sobie zagrożenia. Niebezpieczeństwo jest tu ukryte i subiektywne. Może mieć związek z sytuacją zagrożenia, ale często jest wynikiem myśli, poczucia czy wyobrażeń - np. obawiamy się, że za winklem może czekać na nas niedźwiedź albo boimy się na wspomnienie o krzyczącym  sąsiedzie. Kiedy przywołujemy w wyobraźni zagrożenie, którego kiedyś doświadczyliśmy to będzie to lęk odtwórczy a gdy tworzymy własny świat lęków to będzie to lęk wytwórczy.
Jeśli chodzi o emocje to żadna nie jest mniej potrzebna czy sama w sobie zła ale bywa, że ich natężenie jest nadmiarowe. Lubię rozmawiać o tym z dzieciakami i snuć dywagacje na temat po co nam poszczególne emocje. No dobra ale o dziecięcych pomysłach ciut niżej a tak na chłopski rozum?
Wiersz o strachu (trochę w stylu Ewy Lipskiej)
Bez strachu zginęlibyśmy marnie
ostrzega nas o niebezpieczeństwem
mobilizuje do działań chroniących przed zagrożeniem
i
zabezpiecza przed niezaspokojeniem potrzeb.

Poza tym jeśli się od czasu do czasu pojawia, to znaczy, że jest z nami wszystko ok - świadczy o zdolności do zapamiętywania i kojarzenia podobnych sytuacji oraz o umiejętności abstrakcyjnego myślenia. Oczywiście istnieje też niepokój atawistyczny. Już około 5- tego miesiąca (niektórzy twierdzą, że wcześniej) embrion odczuwa niepokoje, które ma jego mama ( nie należy się tym za bardzo przejmować bo nie ma nic bardziej stresującego niż hasło "musisz być zrelaksowana!") a noworodek może się przestraszyć gwałtownego hałasu.

A lęk? Po co nam lęk?

To teraz wiersz o lęku (w stylu Andrzeja Bursy)
Nie bój się lęku.
Świadczy o rozwoju wyobraźni.
Ten przed odrzuceniem ułatwia uczenie się
zachowań społecznych,
uwrażliwia na
innych.
Przygotowując do działania daje możliwość pokonania doznawanych
trudności.
A gdy trudne sytuacje kończą się pomyślnie
powoduje pozytywne poczucie własnej wartości
i
zadowolenie z siebie!


By dobrze się rozwinąć każdy z nas musiał przejść przez pewne fazy stanów lękowych pokazując sobie i innym, że udało nam się je pokonać.
Oczywiście występują tutaj różnice indywidualne (związane przede wszystkim z doświadczeniami dziecka), ale generalnie każdy wiek ma właściwe sobie lęki: od początku są to nagłe dźwięki potem około siódmego miesiąca dzieci zaczynają bać się obcych osób. W wieku około dwóch lat świat na prawdę zaczyna przerażać. I to z każdej strony: pioruny, pociągi, ciężarówki, spłukiwanie ubikacji, odkurzacz, ciemne kolory, duże przedmioty, kapelusze, deszcz, wiatr, zwierzęta. Groźne mogą wydać się zmiany w otoczeniu, obce osoby i  nieobecność mamy w czasie zasypiania. I dziecku jest trudno i rodzicom nie za wesoło. Ale tego pewnie nie pamiętacie, chyba, że sami jesteście rodzicami. Możliwe natomiast, że pamiętacie jak baliście się rzeczy, czynności i zjawisk charakterystycznych dla kolejnych etapów (3 i 4 lata): starych ludzi, masek, clownów, policjantów, włamywaczy. Pięciolatek jest chwilowo całkiem odważny (przeważają lęki wizualne i konkrety, np., że się potłucze skacząc z trzepaka) ale około szóstego roku życia znowu się zaczyna:, że mama nie wróci do domu, że się zgubi, że ktoś chowa się pod łóżkiem. Obawę może budzić dzwonek do drzwi, telefon, czyjś monotonny sposób mówienia, spłukiwanie wody w ubikacji, odgłosy wydawane przez ptaki i owady, duchy, wiedźmy, ogień, woda, grzmot, błyskawice, drzazgi, drobne skaleczenia, widok krwi z nosa, (choć dzielnie znosi duże rany). Wielu z nas pamięta lęk przed wojną (niektórzy nawet robili zapasy!), które pojawiają się około siódmego roku życia tak samo jak przed włamywaczami, szpiegami, ludzi którzy a nuż schowali się w naszej szafie. Dla siedmiolatka charakterystyczny jest też lęk przed spóźnieniem się do szkoły, brakiem akceptacji ze strony innych oraz przed ranami. Około  8 – 9 lat jest mniej lęków i są mniej intensywne a obawy maja swoje uzasadnienie -dotyczą głównie radzenia sobie w szkole. Ciekawe, że w wieku 10 lat znowu dziecko robi się bardziej bojaźliwe a najwięcej lęków jest związane ze zwierzętami - zwłaszcza dzikimi i wężami. Niektóre dzieci boją się też w tym okresie ciemności, wysokich pomieszczeń, ognia, przestępców, morderców, włamywaczy.


I super i basta! Każdy z nas to przechodził a takie z nas zuchy, że daliśmy radę. No chyba, że nie.
Lęk staje się patologiczny gdy dominuje w zachowaniu dziecka i nie pozwala mu na swobodą zabawę. Reakcje lękowe tracą wówczas swoją przystosowawczą funkcję i są nieadekwatne do bodźców. Dziecko jest cały czas napięte, bo oczekuje zagrożenia, a w nowych sytuacjach nie widzi wyzwania tylko nieuchronną porażkę i ryzyko. Taki człowiek (nie ważne czy ma lat 5 czy 55) niewłaściwie ocenia sytuacje i zdaje sobie sprawę, że często jego odczucia są z pozoru bezpodstawne. Trudno się dziwić, że osoba żyjąca przez dłuższy czas w takim stanie zaczyna mieć problemy z koncentracją i zdrowiem i samooceną.
Długotrwały silny lęk jest bardzo nieprzyjemny, więc dzieci chwytają się różnych sposobów by obniżyć napięcie. Niektóre uciekają w chorobę (stałe odczuwanie lęku obniża też odporność bo jest po prostu wyczerpujące), inne zaczynają mieć nawyki ruchowe np. obgryzają paznokcie, ssą palce, wyrywają sobie włosy. Bywa, że maskują lęk wygłupianiem się lub wyjątkową powagą albo uciekają w świat fantazji i myślenie magiczne.
Smutne jest myśleć o tym, że całkiem często bywa, że taki mały człowiek musi się mierzyć z tak wielkim ciężarem.
Dorastanie jest ciągłym stresem ale na szczęście u większości dzieci nie kończy się to patologicznym lękiem. Baśnie i niektóre zabawy z folkloru dziecięcego są jak szczepionka przed tym co na świecie na prawdę straszne. Dzieciom, których lęki przybrały formę zaburzenia albo, które borykają się z czymś wyjątkowo lękotwórczym, mogą pomóc bajki terapeutyczne czy specjalne zabawy wymyślone przez psychologów. I zdrowym dzieciom takie gry i bajki mogą dać wiele radości. Niedoceniane bogactwo kryje się jednak w starych zabawach takich jak: "1, 2, 3 Baba Jaga patrzy", "Gąski, gąski do domu", "Stary niedźwiedź mocno śpi" czy „Idzie lisek koło drogi”. Są one znane w większości kultur i u wszystkich dzieciaków wywołują podobną ekscytację- związaną z przeżywanym krótko, konkretnym i pochodzącym z określonego źródła strachem. Fajnie kiedy o tych uczuciach można potem pogadać z mądrym dorosłym. A ponieważ emocje to w sumie niezła abstrakcja, niektórym łatwiej jest je namalować czy zagrać na instrumentach. Podczas zajęć, kiedy w grupie pracują nad jakąś emocją- np. grają na instrumentach strach albo zdziwienie, mogą się przekonać, że inni też się mierzą z takimi stanami.


Podobną funkcję jak zabawy, mają baśnie. Ich powtarzalność i pewność, że historia dobrze się skończy (chyba, że mamy do czynienia z baśniami opowiedzianymi nam przez romską dzieciarnię z Sorok) a jednocześnie brak realizmu ("zła królowa żyła za siedmioma górami a to bardzo, bardzo daleko, więc jakby co jestem bezpieczny"), daje poczucie spokoju. Bywa, że słuchanie ich jest jedyną sytuacją kiedy dorosły wprost (i zrozumiałym językiem) mówi im o tak poważnych i podstawowych sprawach jak miłość, nienawiść, przyjaźń czy rozpacz. Chyba najfajniejsze jest jednak to, że wiele z tych historii daje przykład na to, jak ktoś mały i słaby (najmłodszy brat, Jasio zwany głupkiem, sierotka, niekochana pasierbica i td.) mimo przeciwności osiąga w życiu szczęście.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz