wtorek, 17 stycznia 2017

10 prouchodźczych projektów, za które mooocno trzymamy kciuki!

Kiedy Roszek był w brzuchu słuchał sobie kurdyjskich kołysanek. Obecna Fasolka z czasów embrionalnych zapamięta zapewne "raz, dwa, trzy cztery - precz z rasizmem do cholery!". Sytuacja taka a nie inna, i na demonstracje chodzimy całkiem często. Mimo, że na nich bywamy wcale nie do końca mam przekonanie, że faktycznie mają sens. Nie ulega wątpliwości, że akcje jak np. czarny protest czy marsze Martina Lutra Kinga, go miały. Często nachodzi mnie jednak myśl, że nagromadzoną na takich spędach energię można by wykorzystać na bardziej konkretne działania. Choć oczywiście konkretne działanie i demonstrowanie się przecież nie kłóci :)

O ile o manifestacjach jest zazwyczaj głośno (o to w nich chodzi) o projektach niekoniecznie. Zatem przeczytajcie o kilku, które wyjątkowo mocno rozgrzały mi serce :)

Na bliskim wschodzie:

1. Poradnia psychologiczna Wolnej Syrii, w Jordanii




Marzą mi się czasy kiedy o takich ludziach jak Michał Kurpiński będziemy uczyli się w szkole. Michał (i jego fundacja Wolna Syria) tematem Syrii zajmują się od początku wojny. W związku z tym mają ogromne doświadczenie. Szybko odkryli, że uchodźcy po opuszczeniu terenów wojny mierzą się z koszmarnymi problemami psychologicznymi. Odkrycie zdawało by się oczywiste ale wielu o tym zapomina. W bardzo inteligentnych kręgach zdarza się przecież słyszeć, że "uchodźcy są niewdzięczni bo narzekają na kaszę w obozie". Albo, że "nie zachowują się jak należy". Kiedy pomyśleć, o tym co przeszli (i dodać fakt, że oprócz bycia ludźmi w trudnej sytuacji, po prostu są ludźmi i mają ludzkie potrzeby) wszystko nabiera innego wymiaru. Wolna Syria nie tylko dokonywała odkryć ale i coś z nimi zrobiła.
I tak od ponad roku wraz z Syryjsko Amerykańskim Towarzystwem Medycznym prowadzą w Irbidzie poradnię psychologiczno-psychiatryczną. Pomoc znajdują w niej kobiety i dzieci. W prowadzonych przez centrum zajęciach terapeutycznych do tej pory wzięło już blisko 5 tysięcy osób. Klinikę tworzą przede wszystkim specjaliści syryjscy (!), a jedna trzecia zespołu pochodzi z Jordanii. Z poradnią współpracuje również zespół psychologów z Polski, których zadaniem oprócz terapii jest superwizja i szkolenie personelu, analiza potrzeb i możliwości poradni oraz współpraca merytoryczna z innymi organizacjami pomocowymi działającymi w regionie.

2. Szkoła cyrkowa Her Yarde Sanat



W szkole cyrkowej dla dzieci w Mardin gościliśmy dwa lata temu (Roszek obchodził tam nawet swoje pierwsze urodziny). Cały czas z czułością wspominamy dzieciaki i świetną ekipę, która poprzez cyrk pomaga małym uchodźcom pozbyć się wojennych traum. Bardzo byśmy chcieli wrócić ale teraz boimy się o bezpieczeństwo Roszka (a zaraz i jego brata lub siostry). Sytuacja w Kurdystanie jest w tej chwili bardzo trudna. Nauczycielom z Her Yarde Sanat to nie przeszkadza. Po prostu robią swoje. Zobaczcie mały urywek tego jak działają


 

Kto chce może doczytać więcej TU.
Głęboko wierzę, że to właśnie długofalowe akcje edukacyjne dla dzieci tworzą przyszły pokój.


W Europie

3.
Open Art Shelter czyli Akcje integrujące Hani Hakiel



Hania jest psychologiem. Skupia się na kreatywnym budowaniu wspólnoty i nadawaniu sensu trudnym rzeczom. Korzysta z metod, które i my wykorzystujemy w naszej pracy- arteterapii, wspólnego gotowania czy po prostu rozmowy. Ciągle wpada na nowe pomysły. My mieliśmy być okazję na warsztatach komiksowych. Po co uchodźcom rysownie komiksów? Kiedy każdy dzień jest do siebie podobny- bo czekamy na pozwolenie na pobyt, gdy jest ciężko- bo życie w ośrodku to nie kaszka z mleczkiem, gdy w głowie wspomnienia tak trudne i bolesne, że lepiej trzymać je na smyczy.... Wyszukiwanie w rzeczywistości zabawnych lub istotnych wydarzeń, które można narysować i opisać nadaje sens i pomaga walczyć ze zmorami.

4. Dworcowa Szkoła Demokratyczna w Brześciu



Na dworcu w Brześciu koczują całe czeczeńskie rodziny. W polskiej prasie niewiele poświęcono im uwagi. O tym z jakich powodów znaleźli się w takiej sytuacji nie ma prawie nic. A tak się składa, że uciekli przed prześladowaniami, przed torturami. W grudniu odwiedziliśmy ludzi z brzeskiego dworca by wspólnie tworzyć laleczki, na których panie mogły troszkę zarobić. My pojawiliśmy się tam na chwileczkę. Znacznie więcej czasu spędzają tu dwie niesamowite kobiety z MIHu. Marina Hulia prowadzi dla dzieciaków dworcową szkołę demokratyczną. Przepracowuje ze swoimi uczniami lęki, pracuje nad złością i agresją (w ramach zajęć dzieci tworzyły np. portret wesołego pogranicznika). Wraz z Marią Książek dostarcza rodzinom odzież i inne najpotrzebniejsze rzeczy. Robią wiele innych pięknych i potrzebnych rzeczy, o których możecie poczytać TU.


5. Chlebem i Solą w Serbii

 


Chlebem i Solą to w moim odczuciu najbardziej ludzka twarz informowania o uchodźcach. Nie tylko nagłaśniają ale i promują rzetelną wiedzę o uchodźcach i solidarne postawy. Jak się okazuje ich rola nie ogranicza się tylko do tworzenia ludzkiego miejsca w internecie dotyczącego migracji. Od kilku już miesięcy ich delegacja , wraz z niezależną, międzynarodową grupą wolontariuszy Fresh Response, pomaga uchodźcom i migrantom w rejonie Suboticy, przy granicy serbsko-węgierskiej.
W okolicznych lasach, opuszczonych budynkach i wagonach kolejowych przebywa stale od 120 do 200 osób. Niektórzy docierają tu bez pieniędzy, ciepłej kurtki, a czasem nawet bez butów. Chcą jechać dalej do swoich rodzin i przyjaciół we Włoszech, Niemczech czy Austrii, ale do oficjalnej procedury azylowej dopuszcza się obecnie kilka osób dziennie, a dla niektórych narodowości np. Afgańczyków jest ona praktycznie niedostępna. Dlatego niektórzy z nich miesiącami koczują w okolicy pozbawieni podstawowych środków do życia.
Chlebem i Solą codziennie odwiedzają miejsca, gdzie uchodźcy śpią, i w miarę możliwości zorganizują to, czego najbardziej potrzeba im do przetrwania. Czasem pomagają naładować telefon, skontaktować się z rodziną, dotrzeć do szpitala. Czasem opatrują chłopców pogryzionych przez psy i pobitych przez węgierską straż graniczną, a potem siedzą z nimi przy ognisku i słucha opowieści. Ponadto dostarczają też jedzenie, ubranie, opał, czasem zabawki dla dzieci.

Żeby kontynuować działalność, potrzebują wsparcia finansowego.
Dzienny koszt zakupów, paliwa i wynajmu magazynu to od 300 do 400 euro.
Najprościej przekazać im pieniądze za pośrednictwem tej platformy: https://goo.gl/is9SV7

Więcej informacji na temat działań Fresh Response, sytuacji na miejscu i potrzeb znajdziecie w opisie wydarzenia: Chlebem i Solą na granicy serbsko-węgierskiej. Prosimy o $!


6. Ateńskie sanktuarium dla uchodźczyń i imigrantek




Nigdy tam nie byłam i jedyne co wiem to ów ARTYKUŁ. To co mnie zachwyciło to zdanie: "Powstał wtedy, kiedy założycielki Melissy coraz wyraźniej zaczęły sobie zdawać sprawę z tego, że pomoc humanitarna, choć bardzo potrzebna, czasem oznacza ubezwłasnowolnienie. A ich celem było przecież empowerment – upodmiotowienie. Kobieca sztama, globalne sisterhood – nie litość." Właśnie o to chodzi, nie?


7. Sailros without borders


 

Kolejna incjatywa, która zapiera dech, którą tworzą Polacy... A o której w polskich mediach nie ma praktycznie nic. W ogóle ciężko cokolwiek o nich znaleźć. Z różnych źródeł słyszałam jednak, że działają i to dziarsko. Może po prostu są skromni (albo nie mają czasu na promocję?). Oto co piszą sami o sobie : "Jesteśmy grupą żeglarzy, którzy chcą pomóc uchodźcom. Nasz plan jest do patrolowania wód na Morze Śródziemne i uratować tych, którzy toną."
TUTAJ wywiad z młodym Niemcem, który robi dokładnie to samo.

W Polsce
 
8. Wszelkie działania Ocalenia
 
Z uchodźcami i migrantami działają od wielu, wielu lat. Doradzają, udzielają pomocy psychologicznej i prawnej. Wielu uchodźców znajduje w Fundacji pracę. Dla mnie są ogromnym autorytetem i przykładem na to jak działać efektywnie i wielowymiarowo.


9. Akcje solidarności z właścicielami kebabiarni


 
Kuchnia może łączyć na wiele sposobów :) Gotowaniem można pokazać swoje poparcie.

Początek roku zaczął się od rasistowskich ataków na kebabiarnie. Punktem zapalnym była tragedia w Ełku ale już wcześniej rozmaite prawicowe media nawoływały do dnia bez kebaba, odwiedzania kebabów prowadzonych wyłącznie przez Polaków i tp. Ruszyła więc dramatyczna fala wybijania szyb i podpalania barów prowadzonych przez Arabów. Na szczęście w niektórych miejscach doszło do aktów solidarności. I tak np. we Wrocławiu ledwie dwa dni po ataku na lokal przy ulicy Prusa przeprowadzono akcję, w której uczestniczyło wielu mieszkańców miasta. Wstawiona została nowa szyba wybita w środę przez wandali. Wrocławianie wsparli właściciela (Egipcjanina Alego) zarówno finansowo, jak i mentalnie - było ciasto, kawa, herbata i wyraźny znak, że spora część Wrocławian nie zgadza się na rasizm. W lokalu zebrało się kilkadziesiąt osób – mieszkańcy Wrocławia, ale również miejscy i wojewódzcy urzędnicy i wykładowcy z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Ponadto w całej Polsce na znak solidarności ludzie deklarują na fejsie „zjem dwa kebaby”. Z pewnością jednodniowa akcja nie zmieni, nie polepszy sytuacji ekonomicznej wszystkich imigrantów. Przede wszystkim chodzi tu o działanie symboliczne. Przede wszystkim może być dla sprzedawców sygnałem, że ich obecność nie przez wszystkich jest tutaj źle widziana i przyjmowana. Ponadto w świecie wirtualnym i mediach społecznościowych, akcja pomaga zjednoczyć siły, odszukać podobnie myślących, a może i faktycznie umówić się na kebaba.

10. Noise For Refugiees



Akcji zbierania kasy (śpiworów, swetrów, kredek) dla uchodźców od jakiegoś czasu jest mnóstwo. Ta urzekła nas z powodu jakiejś wyjątkowej szczerości. Rzadko się zdarza by ktoś sam pisał o sobie: "Nie łudzimy się, że nasze działania wpłyną na jakiekolwiek systemowe zmiany, zlikwidują rasizm i sprawią, że kapitalizm stanie się miły i sprawiedliwy, ale wierzymy, że uda nam się w sposób skuteczny pomóc garstce osób w sytuacji, w której sami nie chcielibyśmy się znaleźć."  

Poza tym doceniamy fakt, że oprócz zbiórki coś oferują. Bo zbiórek (i potrzeb) jest cała masa. Czy wesprzeć dzieci z rakiem, dorosłych autystów, ofiary trzęsienia ziemi w Nepalu czy walkę ze smogiem? To bardzo trudny wybór. Zbiórki na słuszny cel, przy okazji zdarzeń, na które i tak chciałoby się trafić pomagają podjąć decyzję. Przypadkiem trafiliśmy na jeden z organizowanych przez Noise for Refugiees koncertów, wzięliśmy udział w loterii i zapałaliśmy do nich sympatią. Przedstawiają się tak:
"Jesteśmy grupą osób wkurwionych na falę ksenofobii i rasizmu skierowanych w stronę uchodźców. Do końca listopada zaplanowaliśmy szereg koncertów i wydarzeń, gdzie będziemy zbierać kasę, którą następnie przeznaczymy na pomoc dla uchodźców na granicy bądź w jednym z obozów już na terenie Europy."


A my? My sami w tej chwili robimy inne rzeczy, niezwiązane z uchodźcami choć temat wciąż jest nam bliski. Powróciliśmy do pracy z Romami i Polonią i do marca jeździmy po Portugalii i Andaluzji ze skierowanym do nich teatrzykiem i warsztatami.

Ponadto troszkę wspieramy uchodźczynie mieszkające w Polsce sprzedając lalki ich autorstwa a po powrocie znów ruszamy z Historiami Kuchennymi. Ponadto dostaliśmy propozycję by może i tutaj coś zrobić...Zobaczymy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz