sobota, 26 listopada 2022

Zamiast black friday

Ostatnio znów w mediach społecznościowych wszyscy trąbili o Black Friday. Ciężko się to czyta wiedząc, że nasi sąsiedzi mają dosłownie Black Month. 

Zresztą napędzanie szalonej konsumpcji nigdy nie było ani zdrowe ani etyczne. Teraz czeka nas całkiem szalony czas, prezentowa gorączka. Obdarowywanie się jest taaakie miłe, jednak gdzieś pod szeleszczącym papierem i między uliczkami w galeriach handlowych gubi się istotę i sedno. Moim zdaniem lepiej prezenty samemu zrobić a kasę przelać np. na organizacje działające na granicy. Niestety na to potrzeba co nieco czasu, a ten jest dobrem deficytowym. Na szczęście zakupy możemy zrobić w miejscach, z których kasa trafi do konkretnych, niekiedy mocno potrzebujących rąk.

Np.:

  • Na facebookowych bazarkach
Z których dochód idzie rozmaite dobre cele np. #DLAOLINKA Bazarek dla Zosi Więckowskiej albo Muditowy sklepik na turnusy wytchnieniowe
To obłędnie wręcz beznadziejne, że bliscy osób z niepełnosprawnością muszą na ich leczenie i rehabilitację zbierać w takich miejscach. Warto ich wspomóc choćby w taki, totalnie nie wysiłkowy dla nas sposób.
  • Odwiedzając sklepy i spółdzielnie zaangażowane społecznie.
Poniżej wymieniam kilka z nich (liczę na polecajki innych w komentarzach). Piszę tylko co oferują, sami sobie znajdźcie kogo przy okazji wspierają. To są tak świetne rzeczy, że absolutnie nie o pomoc tu chodzi, tylko kupienie czegoś szałowego ze świadomością , że kasa trafi w dobre ręce, np.

Luft - co nieco do domu, Idka uwielbia poduszkę pierogużkę stamtąd




Spółdzielnia Ogniwo - po zaangażowaną literaturę tylko tu!

(logo Ogniwo)


Kobiety Wędrowne - obłędne przetwory

(ilustracja Kobiety Wędrowne)


Spółdzielnia Socjalna FURIA - najpiękniej na świecie pachnące mydła... I nie tylko mydła. Również torby, talerze czy takie fajne fartuchy:




Uchatka - najciekawsze w tym uniewrsum zabawki.

(fot Uchatka)

Rzeczy Drugie - ubrania






Na dobrą sprawę - także ubrania





Notesy z Łukowa - obłędne notesy a każdy nowy notes to przecież przygoda

(fot. Notesy z Łukowa)

  • Zaopatrując się w ręcznie robione cuda oferowane przez starsze panie sprzedające wprost z chodnika, na ulicach naszych miast
Czapki, skarpety, kapcie... Tę piękną spódnicę (i jeszcze jedną w podobnym stylu) kupiłam kiedyś u staruszki, która (odkąd pamiętam) siedzi na skrzyżowaniu Grójeckiej i Bitwy Warszawskiej. Pani mówi, że "ma 93 lata i jest już przeterminowana". Spódnice szyje ze starych obrusów, podszewek, zasłon. Chciała za nią 7 złotych ale ją przekonałam, że jej praca jest warta znacznie więcej.




  • Wybierając produkty wykonane przez znajomych.
Np. napisane przez nich książki.
Przyszłej jesieni zapraszam Was do Wydawnictwo Tekturka na mój "Wielki Atlas Małych Przyjemności" a póki co jak ktoś nie ma "Klimatycznych", to niech czym prędzej nabędzie, bo to bardzo miła i dająca nadzieję książeczka. Dobrze się ją czyta w zimnej rzece, na drzewie i pod kocykiem. Można ja nabyć na stronie wydawnictwa, w księgarni albo (najlepiej) u mnie.





Każdy otrzyma indywidualną dedykację oraz ilustrację na życzenie, wykonaną przez Roszka.
Więcej o tej kniżce TU.