niedziela, 8 grudnia 2019

Hola, hola! Czy są tu jacyś poeci?

Jak pewnie wiecie od jakiegoś czasu krążymy po Warszawie ze SPA Latającym - nasi masażyści i inni specjaliści od pracy z ciałem (np. cudowna specjalistka od pracy ze świadomym oddechem Ania Kos - polecamy!) docierają do osób, które z powodu niepełnosprawności bliskiego (to nie musi być dziecko, może być np. rodzic czy małżonek) są unieruchomione w domu. W tym momencie pracuja oni na zasadzie wolontariatu lub są opłacani z naszych prywatnych środków. Mamy aż nadto sygnałów, że takie działania są ważne i potrzebne. Wiele osób chciało by nas wesprzeć ale nie wie jak... Dlatego już wkrótce ruszymy ze zbiórką, by opłacić specjalistów od pracy z ciałem i animatorów do dzieci (często potrzebne są wykwalifikowane pielęgniarki).

Istnieje dużo rozmaitych zbiórek. Często ciężko rozważyć co jest ważniejsze. Misją naszego projektu jest tkanie sieci społecznych a zatem również stojąca za nimi -wymiana. Dlatego zależy nam by wpłacający coś otrzymali...Jednocześnie jesteśmy za minimalizmem i nie chcemy komuś wmawiać ze potrzebuje kolejnej rzeczy. Dlatego postanowiliśmy sprzedawać coś niematerialnego a pięknego i potrzebnego. Poezję.


Zakupić w tej zbiórce będzie można niepublikowany nigdzie wiersz. Taki wiersz tylko dla wspieracza zbiórki (choć NIE pisany oczywiście pod niego ani NIE na temat zbiórki). Chcemy potraktować poezje jak dobro (czy paskudniej mówiąc towar). Trochę będzie to taki kot w worku, bo kupujący nie wie jaki wiersz dostanie. Będzie mógł z nim zrobić co zechce - pokazać innym (podając oczywiście autora) lub cieszyć owym wierszem tylko siebie.


Czy bylibyście chętni na wejście z nami w taka współpracę? Chcemy zaprosić poetów awangardowych i tradycyjnych. Znanych i niepublikowanych. Nie mamy w tej chwili funduszy na opłacenie Waszej pracy ale jesteśmy bardzo chętni na wszelkie bartery i oczywiście promocje Waszej poezji (tej którą publikujecie) gdzie się da. Co w ogóle o tym myślicie? Jeśli pomysł Wam się podoba - będziemy wdzięczni za przekazywanie innym poetom.

Uściski!!!

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Ciałopozytywność - wpadajcie na SLAM do Teatru Powszechnego

W Teatrze Powszechnym szykuje się przeciekawe wydarzenie organizowane przez ekipę ze Stołu Powszechnego SLAM o Ciałopozytywności !




Roszek jakiś czas temu całkiem nieźle oddał to czego ja szukam pod pojęciem "ciałopozytywności":
R - Wiesz, że mamy kilka rodzajów skóry? Jedna jest taka bardzo twarda na wierzchu. Potem taka a wsamraz a potem krew. A na końcu narządy. A wiesz po co są narządy? No robią różne ważne rzeczy, np. pompują tą krew. A i są jeszcze kości. Dzięki nim jesteśmy twardzi. A nie jak budyń...
Ja - A skąd ty to wszystko wiesz?
R - A ty nie wiesz? Mamo... Mam już ciało od pięciu lat. Powinnaś zacząć obserwować swoje ciało. Też byś takie różne ciekawe tajemnice wiedziała.

***
Kochajmy nasze ciała za to jak nam służą (a jak nie służą, to dobrze to się nimi opiekujmy). Nie oceniajmy czy są za szerokie, za niskie, włochate czy wręcz przeciwnie. Ważne by nam było w nich dobrze i miękko. No i fajnie jak w mediach pokazywany jest więcej niż jeden kanon. Który i tak się przecież zmienia. Bo wtedy o akceptację faktu, że jesteśmy różni dużo łatwiej.

Chyba jestem całkiem niezła w te klocki - mam sporo blizn (we wczesnym dzieciństwie wylałam na siebie wrzątek) ale nigdy nie było to przyczyną moich kompleksów (niech żyją kompleksy na innym punkcie ;) ). Dzieciaki w przedszkolu nawet zazdrościły mi ich, bo im wmówiłam, że to mapa skarbów.


Ale pewnie ile osób tyle definicji tego nieoczywistego słowa :) I super - bo mogą z tego wyjść świetne wiersze. A przy okazji odbędzie się benefit na zadbanie o zmęczone (nieraz wykończone!) ciała tych, które troszczą się bez przerwy o innych - mam osób z niepełnosprawnością. Czyli na SPA w ogrodzie. Dbamy o mamy. Cała kasa pójdzie na masażystów i innych speców od ciała, którzy docierają z nami do domów w ramach SPA Latającego.


Przybywajcie

wtorek, 26 listopada 2019

Przygody w słoikach

Ostatnio bardziej zagnieździliśmy się w Polsce. Myśl o śladzie węglowym póki co hamuje nas przed dalekimi woyażami. Ale żadni z nas w tym cierpiętnicy. W Polsce dzieje się aż nadto jest do zrobienia. Kochamy rytm naszego przedszkola. No i przygody nie trzeba szukać daleko. Codziennie dzieje się coś ciekawego i pięknego. A czasem wcale nie pięknego ale ważnego. Wkładam te drobne chwile do słoiczków i wekuję. Mówię sobie, że otworzę jak przyjdą nudne czasy ale takich jeszcze chyba nigdy nie było.
Otworzę przed Wami kilka takich słoików, z dobrociami zebranymi w ostatnim roku po okolicy. Ciekawa jestem co Wy macie w swoich. 

Witamina K
R: Mamo, a czy patrzenie w księżyc daje nam jakąś witaminę?

***
Ałtajski nerwosol



Jest takie ałtajskie powiedzenie -„ gdy masz za dużo złości idź do wody, idź do nieba, idź do ognia”. Ałtajczycy budują jurty by być bliżej żywiołów. My co jakiś czas musimy zjeść obiad z ogniska i powiem Wam, ze ałtajska porada sprawdza się nad Wisła

***
Łyżeczki i durszlaki
Roszek, ledwo po przebudzeniu:
- A co ty na to mamo, abyśmy dzisiaj się poprzebierali za różne narzędzia kuchenne?

***
Trasy krótkie


Podróże na krótkich trasach (np. do Torunia) też kształcą i rozwijają (np. motorykę).

Nietinder

Poznałam dziś przypadkiem (na mieście i wśrodkach transportu):
- staruszkę o imieniu Marzanna (serio! Ojciec się uparł aby tak ją nazwać, mimo sprzeciwom całej wioski i proboszcza),

- babę, która wepchnęła Idzie całą tabliczkę czekolady w piąstkę a jak chciałam tężę tabliczkę wyjąć, zaczęła krzyczeć (baba. Ida zresztą też) na cały autobus, że jestem najgorszą matką na świecie (nie przedstawiałyśmy się sobie),
- gościa, którego podziwiam od lat czyli tatę Kosmitek Jo,
- byłego glinę, który jeździ na taxie by poczuć adrenalinę i uważa, że Uber to mafia
i
- dziewczynę, która wytatuowała sobie kilka dni temu na szyi portret swojego psa i nie wie czy to był dobry pomysł. Pies wabi się Psychotrop (serio! Nie wiem czy jakaś wieś protestowała).
Nie potrzeba Tindera do nawiązywania nowych znajomości. Wystarczą dzieci.



***
Środy


Odkąd prowadzimy projekt Niech Się Nie marnuje czuję jakby co środę (czyli dzień, kiedy bazary przekazują nam swoje uratowane dobra) była Wigilia 



- w domu jest mnóstwo ludzi, jedzenia, śmiechu i trochę wzruszenia.

***
Majowe zbiory

Majowe zbiory na miód. Zawsze rozkminiam czy już zbierać czy zostawić pszczółkom i zostaję z dmuchawcami. Ale czasem się uda.

***
Prowokacje
R: Pobawimy się w wojnę?
Ja (bezreflesyjnie): Jasne...
R (zbulwersowany): Ale ty wiesz, że to jest zabawa bez sensu! Ktoś tam wygra ale co z tego, jak wszyscy umarną!!!!

***
Elegancja 
Stoję z dziećmi na przystanku, obok dziewczyna w zjawiskowym płaszczu. Nie mogę się opanować, wiec piszczę:
- Jaki piękny! Gdzie kupiony?
Chwile rozmawiamy, pani wchodzi do autobusu, a Roszek nachyla się do mnie:
- Nie martw się, ze ty nie jesteś taka elegancka. Ty nosisz uśmiech. Uśmiech to bardzo ładny strój.

***
Dramat lewackiej samochwały. 

 Chwalić się, że jej książka jest czytana w TVP? 



***
Frykasy
Roszek wyciąga z kieszonki w dżinsach suszone jabłko.
Ja: skąd masz?
R. : Dostałem w przedszkolu i udawałem, ze zjadłem ale schowałem trochę dla Was. Bo możecie nie znać takich frykasów. Spróbuj skórki jest najlepsza.

***
Calineczka

Nasza rodzina powiększyła się pewnego dnia o nowego członka, tłusta gąsienice Calineczke znaleziona w sałacie.
R. - Ida! Nie ruszaj jej!!! Jeśli chcesz aby nas pokochała i mówiła nam wszystkie swoje tajemnice, to musi się do nas przyzwyczaić!

***
Poranek jak poranek


Wieczór jak wieczór


***
Potrzeby
Znalazłam w domu stare pudełko po pizzy. Bardzo z siebie dumna, że jestem taką kreatywną mamusią, wołam do Roszka:
- Patrz! Możemy z tego zrobić telewizor albo komputer!
- Mamooo… Na świecie nie jest potrzebny jakiś kolejny komputer czy telewizor. Wytnijmy z tego kartonu kwiaty.

***

Kino

Kino jest wszędzie ( jako rzekł Paweł Althamer, tako rzeczą moje dzieci)

***
Godność
Chodzę po domu i w ramach niedzielnej, porannej głupawki śpiewam sobie "Będę go zjadł" (tak, tak przezabawne). Nagle słyszę z salonu:
- Mamuniu kochana, czy mogłabyś śpiewać trochę godniej?

***
Sad

Przed wojna mój pradziadek zasadził sad. Dziś jego praprawnuki piją kompot z owoców, które wciąż zbieram z tamtych drzew. Dziękuję pradziadku!

***
Z wizytą u babci Danuty


A najciekawiej jest kiedy babcia Danuta tworzy portrety.

***
Grule
Ja: Zjedz jeszcze kartofle.
Ro: Ale one wyglądają jak ziemniaki. Za kartoflami przepadam a za ziemniakami to już nie za bardzo.

***
Sobota
Roszek: Wiesz jaki mam genialny pomysł na sobotę? Pójdziemy do lasu i zakradniemy się tam gdzie głupi ludzie pozakładali pułapki dla zwierząt. I uwolnimy te zwierzątka. A potem w domu zrobimy sztuczne zwierzątka. I jak ci zbóje przyjdą z olejem i nożami upiec na ogniu i je zjeść, to im nie będą smakowały. I uciekną z lasu. I nigdy tam nie wrócą zakładać pułapek.

***
Lodówka

Co zrobić kiedy nie wszyscy wolontariusze od rozwożenia warzyw dotarli a lodówka więcej nie pomieści? Co zrobić aby wrażliwe eko warzywka przetrwały do rana? Napisałam do Filipinki i mi tam doradzili, abym otworzyła okno na listopadowe chłody i wyłączyła ogrzewanie. Zatem przykryliśmy się trzema pierzynami i ubraliśmy wszystko co szafa dała. Nie odbierajcie mi dzieci po tym zwierzeniu - wszyscy mamy się zdrowo a dzieci bardzo rade bawiły się w jaskiniowców.

***
Idol
Orońsko, baaaardzo późno w nocy. Roszek obserwuje swojego idola rzeźbiarza Dzikiego przy pracy.

Ja (po odkryciu, że synka nie ma w łóżku): A ty nie chcesz iść spać?
Ro: Nie mogę, to jest takie ciekawe.


***
Czasem
A czasem wygrywamy wielkie konkursy i na śniadanie pijemy szampana Picollo.


A częściej nic nie wygrywamy i na śniadanie jest owsianka.

***

Loving Hut

"Mamo, daj to temu panu, bo pewnie tęskni za domem, to mu zrobiłem kawałek Chin w Polsce”. 

***
Joke
Siedzimy z J. w Łazienkach na ławeczce. Słońce muska nas po twarzach. Nagle widzimy, że po ścieżce pod górę wdrapuje się staruszka. Siwiuteńka, bezzębna, przygarbiona (potem z rozmowy wyszło, że ma - o ile dobrze zrozumiałam- 90 lat). Strasznie sapie i dźwiga jakąś wielką torbę. Przeraziliśmy się, że coś jej się stanie i zaproponowaliśmy pomoc - J. wziął torbę a ja panią pod rękę i drepczemy.
J. jak to J., ze swoim autyzmem zachowuje się czasem niestandardowo, więc wolałam uspokoić:
- Nie zabierzemy pani tej torby.
- A ja się nie boję. Zresztą w środku są same książki.
- Po co dźwiga pani tyle książek?
- Ach, bo ja się uwielbiam uczyć. I chodzę na uniwersytet.
- III Wieku?
- Tam to by mnie niczego nie nauczyli! Na romanistykę!!!
I opowiada o Czapskim, Napoleonie, jakiś idiomach. Nie wszystko rozumiałam bo strasznie sapała i co chwila dorzucała obcojęzyczne słowa.
Na pożegnanie powiedziała:
- Za fatygę powiem pani taki joke. Polska to jest największy kraj na świecie. Dlaczego? Bo mają ministrów w Wielkiej Brytanii, wojsko we Włoszech a naród na Syberii.


***
Portret

O J. zawsze mówię, że ma silne ręce, złote serce i autyzm. Z różnych powodów fajnie by było aby J. więcej tymi rękami robił (malował, lepił, wycinał) ale nie lubi tego strasznie, więc nie naciskam. Jakiś czas temu poszliśmy na wystawę malarstwa do Muzeum Narodowego. Spędziliśmy tam kilka godzin a na następnym spotkaniu J. zażyczył sobie byśmy zrobili plener malarski i wręczył mi ten portret (to ja!) mówiąc, że malował go całą noc. Jaki morał z tej historii:
- Nigdy nie jest za późno by odkryć pasję (J. ma 40 lat)
- Kontakt ze sztuką może zdziałać wiele dobrego 
- Nigdy nie wiesz kto Ci namaluje najwierniejszy portret.

***
Pytania

R: Babcia Ala była bardzo ładna?
Ja: Tak. I mądra. Była profesorem.

R: To żałuje ze jej nie zapytałem o kilka rzeczy. Np. Ile wazy wszechświat, bo o tym myślę od jakiegoś roku.

***
Aktorka Matka Karmiąca



***
A czasem wcale nie jest słodko


Przez kilka miesięcy mieszkała w moim mieszkanku pani uchodzczyni z Gabonu. Bardzo fajna babka z małym synkiem. Pewnego dnia (na długo po wyprowadzce E.) podszedł do mnie nieznany bliżej sąsiad (nie kojarzyłam jegomościa). Grzecznie zapytał czy mieszkam pod 62 a potem powiedział „jeśli pani się nie boi zapraszać obcych, to ja mogę własnoręcznie wysadzić mieszkanie. Żona tak się bała, ze nie mogła przez te pl roku spać. Pani jest egoistka”. {owiedzialam żeby mi nie groził bo to karalne a on mi kazał spierdalac ( już bez pani). 

Kilka chwil później zapukała do moich drzwi żona tego pana. Okazało się ze nawet nie mieszkamy w jednej klatce. Specjalnie przyszła przeprosić. Pan się leczy neurologicznie i psychiatrycznie i jak określiła pani „robi jej horror”. Ona nic do Emanuele ani mnie nie ma. Chwilkę z nią rozmawiałam bo musiałam lecieć ale ulżyło mi, ze to jednak nie norma. Tylko bardzo współczuje tej kobiecie. Podobno pan ciągle kogoś tak atakuje (głównie rodzinę)

***
Piosenka do śpiewania na drzewach
"Góry się zielencie, tulipany czerwieńcie, słońce się odsłon z nieba a niebo się zniebieśń"